Jaka pora dnia jest najlepsza na ćwiczenia?
Jaka pora dnia jest najlepsza na ćwiczenia? Zasadniczo na pytanie postawione w temacie dzisiejszego artykułu można by odpowiedzieć jednym zdaniem: każda pora jest dobra, najważniejsze, żebyś w ogóle ruszył się z fotela. Jednak taka odpowiedź nie byłaby pełna i wyczerpująca. Tak więc przyjrzymy się tematowi nieco bliżej i z kilku perspektyw.
Spis treści
- Czy masz świadomość swojego rytmu dobowego?
- O jakiej porze dnia najlepiej ćwiczyć?
- Ćwiczenia o poranku
- Ćwiczenia popołudniowe
- Ćwiczenia przed snem
- A może ćwiczyć w nocy?
- Podsumowanie - lepiej ćwiczyć rano czy wieczorem?
Czy masz świadomość swojego rytmu dobowego?
Rytm okołodobowy to 24-godzinny wewnętrzny cykl, który wyznacza zegar biologiczny naszego ciała. Zegar ten jest ściśle zsynchronizowany z naszym mózgiem, dzięki czemu reguluje pracę wszystkich wewnętrznych układów naszego ciała i przebieg procesów biologicznych. Jest także zgodny z dobowym ruchem obrotowym Ziemi. Dzieje się tak dlatego, że nasze wewnętrzne procesy są nastawiane poprzez zewnętrzne czynniki, z których zdecydowanie najważniejsze jest światło słoneczne.
Wszystko to jest wytworem milionów lat ewolucji i nie jesteśmy w stanie usunąć z siebie tych procesów, podobnie jak nie damy rady oduczyć psa szczekania czy kota miauczenia. Co ciekawe zegar biologiczny w naszym organizmie będzie działał, nawet jeśli pozbawimy go zewnętrznych stymulantów, bo np. zamkniemy człowieka w ciemnym pomieszczeniu na dłuższy czas.
Kiedy zachodzi słońce, rozpoczyna się w naszym organizmie produkcja melatoniny – hormonu, który reguluje nasz sen. Za jego wytwarzanie odpowiada szyszynka, reagująca na światło słoneczne. Jeśli więc na dłuższy czas zapada ciemność, to organizm chce przygotować nas do snu. Zegar biologiczny wyznacza nam moment, w którym pojawia się impuls do udania się na spoczynek. Jednocześnie od momentu przebudzenia narasta w nas intuicyjnie przez cały dzień wynikająca wprost z naszej biologii potrzeba spania.
Osoby, które pracują na nocną zmianę, uczą się jak tę potrzebę oszukać i dostać nocny zastrzyk nowej energii. Jeśli jednak pracujemy w standardowych godzinach to największą potrzebę snu mamy w nocy. Najbardziej efektywny sen odczuwamy w okolicach 2.00 – 3.00 nad ranem. Zaraz po tym nasza temperatura ciała spada, by w okolicach godziny 5.00 osiągnąć najniższą wartość. Pierwsze poranne światło stymuluje w naszych ciałach wydzielanie serotoniny, która w dużej mierze decyduje o naszym nastroju.
W naszych czasach często spędzamy zbyt wiele czasu w pomieszczeniach. Musimy jednak pamiętać, że nawet bardzo nikłe światło słoneczne w pochmurny dzień jest lepsze od światła sztucznego. Dlatego o poranku staraj się jak najwięcej czasu spędzić w naturalnym świetle.
Idealnie byłoby w tym czasie w spokoju zjeść pełnowartościowe śniadanie, odwiedzić toaletę, aby poczuć się lżej i dopiero ruszyć na spotkanie z nowym dniem.
Podczas dnia będziemy naturalnie odczuwać momenty zwiększonej energii (np. między 10.00 a 12.00 oraz 16.00 do 18.00), ale także chwile kompletnego jej braku (14.00 – 16.00). Być może będą między nimi indywidualne dla każdego odchylenia. Dlatego warto przyjrzeć się sobie bliżej i odkryć własne momenty największej aktywności oraz senności. Na tej podstawie zaplanuj proste i łatwe do wprowadzenia zmiany swoich nawyków, aby jak najlepiej zsynchronizować się ze swoim rytmem okołodobowym, Wiele rzeczy, jakimi się zajmujemy, zakłóca nasz zegar biologiczny, jednak jeśli mamy świadomość jego istnienia to możemy dopilnować, aby jeszcze nie pogłębiać problemu.
Trafnie ujął to profesor Russel Foster, dyrektor Instytutu Neurologii Okołodobowej i Snu:
Jesteśmy skrajnie aroganckim gatunkiem; wydaje się nam, że możemy porzucić cztery miliardy lat ewolucji i zignorować fakt, że od zawsze rozwijaliśmy się w zgodzie z cyklem następstwa światła i ciemności. To, czego dokonujemy jako gatunek, i zapewne jesteśmy w tym wyjątkowi, to przestawianie zegara biologicznego. Długoterminowe działanie na przekór temu zegarowi może jednak doprowadzić do poważnych problemów zdrowotnych.
O jakiej porze dnia najlepiej ćwiczyć?
Kiedy najlepiej ćwiczyć rano czy wieczorem? Naturalnie nasuwa się odpowiedź, że najlepszymi porami na ćwiczenia w ciągu dnia są godziny, w których zgodnie z tym, co ustaliliśmy powyżej, nasz organizm jest najbardziej aktywny (10-12, 16-18). I bez wątpienia jest w tym sporo prawdy, co potwierdzają trenerzy. W tym czasie nie tylko mamy najwięcej energii więc najbardziej chce nam się ćwiczyć, ale także nasze ciało lepiej współpracuje w trakcie ćwiczeń i wszystko wychodzi nam po prostu sprawniej. Ważne jest także, abyśmy w miarę możliwości trenowali o stałych porach. Ponieważ nasz organizm przyzwyczai się do regularnego wysiłku i po jakimś czasie naturalnie będzie gotowy na trening w konkretnych godzinach.
Jednak wiadomo, teoria to jedno a nasze intensywne życie to zupełnie coś innego. Najczęściej musimy wykroić czas na trening gdzieś pomiędzy pracą, rodziną, obowiązkami domowymi, wyjściem z psem i czasem na odpoczynek. Nie zawsze (a częściej nigdy) będą to godziny, w których powinniśmy ćwiczyć zgodnie z naszym zegarem biologicznym. Co więc w takiej sytuacji zrobić? Ćwiczyć, kiedy mamy na to czas, ale ze świadomością, jakie są zalety i wady treningów o określonych porach. Zobaczmy więc, jak to wygląda?
Ćwiczenia o poranku
Zalety
- to najlepszy czas na ćwiczenia dla osób, które chcą zrzucić kilogramy,
- dzięki porannemu treningowi skuteczniej będziemy spalać kalorie w ciągu całego dnia,
- efektywniej spalimy tłuszcz – dzieje się tak dlatego, że rano brak glikogenu sprawia, że organizm czerpie energię ze zmagazynowanego tłuszczu,
- najlepsze efekty osiągniemy, ćwicząc na czczo, jednak taki trening nie powinien przekraczać 30 minut, jeśli zjemy lekkie śniadanie, możemy ćwiczyć dłużej oraz intensywniej,
- lepiej koncentrujemy się na ćwiczeniach, ponieważ jesteśmy wypoczęci,
- dzięki produkcji endorfin podczas treningu zapewnimy sobie doskonały humor na resztę dnia,
- wygodniej ćwiczyć rano, ponieważ zawsze możemy po prostu wstać chwilę wcześniej, budując tym samym sukcesywnie zdrowy nawyk,
- łatwiej utrzymać regularność ćwiczeń, bo po południu zawsze może nam coś wypaść,
- ćwicząc rano, latem unikniemy męczących upałów.
Wady
- mamy mniej energii i jesteśmy zaspani, przez co trudniej nam zmusić się do ćwiczeń,
- zwiększone zagrożenie kontuzjami, ponieważ mięśnie są nierozgrzane – można temu zapobiec, stosując dłuższą niż zazwyczaj rozgrzewkę oraz rozciąganie,
- ćwiczenia przed śniadaniem sprawiają, że gdy spalamy tłuszcz, to spalamy także mięśnie – ma to szczególne znaczenie dla osób, które dbają o przyrost masy mięśniowej,
- osoby z astmą oraz będące na dietach odchudzających powinny zrezygnować z porannego treningu,
- osoby starsze nie powinny trenować rano z powodu większego zagrożenia zawałem serca oraz udarem mózgu.
Ćwiczenia popołudniowe
Zalety
- najlepsza pora na ćwiczenia dla osób budujących masę mięśniową,
- wyższa jakość ćwiczeń z powodu rozgrzania mięśni co sprawia, że ryzyko kontuzji maleje,
- pomagają zmniejszyć ilość zjadanego jedzenia i zredukować apetyt,
- maksymalizują siłę oraz ogólną wytrzymałość mięśni,
- można wyładować stres,
- łatwiej nam znaleźć towarzystwo do popołudniowych treningów.
Wady
- nasze płuca pracują nieco gorzej, co może wpłynąć na wyniki,
- duże zatłoczenie sal treningowych,
- oblężenie urządzeń oraz związane z nim ograniczenia czasowe narzucane przez siłownie oraz kluby fitness.
Ćwiczenia przed snem
Zalety
- idealny czas do wykonywania ćwiczeń siłowych,
- temperatura naszego ciała oraz poziom hormonów jest najwyższy w ciągu dnia, co pomaga nam w treningu,
- płuca pracują wydajnie,
- mamy najniższy poziom kortyzolu, hormonu, który wpływa na niszczenie włókien mięśniowych, dzięki czemu mięśnie buduje się łatwiej i szybciej,
- mięśnie mamy rozgrzane i wyjątkowo giętkie co sprawia, że ćwiczymy ciężej oraz znacznie szybciej niż w innych porach dnia,
- trening pozwala nam regulować jedzenie spożywane na obiad,
- ćwiczenia wieczorem pozwalają pozbyć się nagromadzonego w ciągu dnia stresu oraz odprężają nas przed snem,
- zmniejsza się ilość osób obecnych na siłowni,
Wady
- zbyt intensywny trening wieczorny może spowodować problemy ze snem,
- wieczorny trening na zewnątrz może być niebezpieczny szczególnie w porze jesienno-zimowej,
- ćwiczenia wykonywane wieczorem nie czerpią zysku z efektu spalania kalorii po wykonanych ćwiczeniach, gdyż nasz metabolizm mocno spada po położeniu się spać.
A może ćwiczyć w nocy?
Coraz częściej spotykamy się w naszych miastach z siłowniami otwartymi przez całą dobę. Jak wszystko mają one swoje dobre oraz złe strony. Należy pamiętać, że trening wykonany bezpośrednio przed snem albo w środku nocy może skutkować problemami z zaśnięciem oraz zaburzyć bardzo ważną odnowę biologiczną i regenerację organizmu. A bez nich jak wiadomo, nie osiągniemy zakładanych efektów. Mięśnie rosną w trakcie regeneracji, nie można o tym zapominać.
Podsumowanie - lepiej ćwiczyć rano czy wieczorem?
Każdy z nas może wybrać sobie porę ćwiczeń zgodną z jego indywidualnymi preferencjami oraz codziennym rozkładem dnia. Konsekwencja w treningach oraz ich godzinach sprawi, że nasz zegar biologiczny dostroi się i będzie nas wspierał w dążeniu do postawionego celu. Regularność ćwiczeń sprawi, że będziemy cieszyć się pierwszymi efektami, szybciej niż się spodziewamy. Warto dążyć do tego by codzienne treningi weszły nam w nawyk, bo w konsekwencji doprowadzi to nas do zdrowszego, lepszego i szczęśliwszego życia.
Dowiedz się również, co jeść przed i po treningu?
Co jeść, aby poprawić swoją cerę?
Najlepszym sposobem na zdrową skórę jest zdrowe ciało. Co do tego nie ma najmniejszych nawet wątpliwości.
Niestety współcześnie traktujemy wszechobecne kosmetyki oraz leki jak jedyny i najlepszy sposób dbania o naszą skórę. A tak naprawdę nawracające problemy z cerą są rezultatem tego, co dzieje się we wnętrzu naszego organizmu. Kosmetyki działają powierzchownie i na chwilę. Bardziej maskują objawy, niż rozwiązują problem. Dopóki nie zadziałamy od wewnątrz, sytuacja będzie się powtarzać, powodując naszą złość oraz frustrację.
Skóra – niesamowity organ
Skóra jest naszym największym organem. Tak właśnie. Skóra jest organem podobnie jak Twoje serce czy płuca. Stanowi mocno wyspecjalizowany zespół tkanek, które każdego dnia ściśle ze sobą współpracują, aby spełniać swoje zadania.
Zadania skóry:
- utrzymanie wody wewnątrz ciała;
- ochrona narządów przed uszkodzeniem;
- przekształcanie światła słonecznego w niezbędną witaminę D;
- eliminowanie toksyn z organizmu.
Każdy z nas (choć trudno w to uwierzyć) ma na sobie około czterech kilogramów skóry co daje w przybliżeniu jakieś dwa metry kwadratowe. Czasem wydaje się nam, że skóra działa niezależnie od innych układów w naszym ciele i jest osobnym tworem, który jest naszą tarczą przed światem zewnętrznym, powłoką, która ma za zadanie być ładna i promienna. Prawda jest jednak inna. Skóra to część całości, jaką jest ciało. A jej stan wpływa na nasze zdrowie podobnie jak stan wątroby czy nerek.
Budowa skóry
Naskórek
Stanowi najbardziej zewnętrzną warstwę skóry. Ma grubość około 0,1 milimetra. Znacznie grubszy jest tylko na podeszwach stóp oraz dłoniach gdzie może mieć nawet 2 milimetry. Dzieje się tak dlatego, że dłonie i stopy są poddawane znacznie większej pracy niż inne części skóry i dlatego wymagają większej ochrony. W każdej minucie naszego życia zrzucamy około 30 do 40 tysięcy komórek naskórka, aby zrobić miejsce na nowe oraz zdrowe. I dzieje się tak niezależnie od tego ile i jakich kosmetyków użyjesz.
Naskórek zbudowany jest z czterech rodzajów komórek:
- Keratynocyty – jak nietrudno się domyślić produkują keratynę, białko, które chroni nasze ciało przed nadmierną temperaturą, chemikaliami oraz bakteriami.
- Melanocyty – odpowiadają za wytwarzanie melaniny, od której zależy kolor naszej skóry, poza tym chroni nas przed słońcem, pochłaniając szkodliwe promieniowanie UV.
- Komórki Langerhansa – stanowią ważną część naszego układu odpornościowego, aktywnie pomagają w produkcji przeciwciał, które wspierają nas w walce z infekcjami.
- Komórki Merkla – dzięki ich połączeniu z układem nerwowym odczuwamy na skórze dotyk.
Skóra właściwa
Znajduje się tuż pod naskórkiem i zbudowana jest z białek: kolagenu oraz elastyny. To one sprawiają, że skóra jest mocna, elastyczna oraz podlega rozciąganiu. Kiedy się zranimy, skóra produkuje dodatkową porcję kolagenu, aby wypełnić powstały ubytek. Skóra właściwa wytwarza kwas hialuronowy, który pomaga zatrzymać w niej wilgoć i dzięki któremu wyglądamy młodziej.
Tkanka podskórna
Zasadniczo zbudowana jest z podściółki tłuszczowej. Ma za zadanie łączyć nerwy skóry właściwej oraz naskórka z resztą ciała. Chroni także nasze organy wewnętrzne. To jej właśnie zawdzięczamy często znienawidzone krągłości naszego ciała.
Fascynujące właściwości naszej skóry
Skóra dzięki doskonałym uszczelnieniom, które zawdzięczamy keranocytom, jest prawie wodoodporna – to właśnie dlatego po długim wylegiwaniu się w kąpieli masz pomarszczone opuszki palców. Takich właściwości nie ma jedynie jama ustna. Niestety ta cecha ma też swoją złą stronę – wszystko, co nałożysz na skórę twarzy oraz całego ciała w pewnym stopniu wchłonie się i przeniknie do naczyń krwionośnych, oraz całego krwiobiegu. Często dzieje się to naprawdę błyskawicznie nawet w zaledwie kilka sekund. Dlatego tak ważne jest, aby kosmetyki, których używamy, nie zawierały szkodliwych związków chemicznych, ponieważ nieświadomie wprowadzamy do naszego ciała.
Skóra posiada swoje własne mechanizmy obronne. Produkuje tłustą substancję, którą nazywamy sebum, aby zapobiegać przesuszaniu, odparowaniu wody ze skóry, zachować miękkość i niszczyć bakterie. Nie jest to, jak się powszechnie uważa, szkodliwa substancja, która odpowiada za powstawanie pryszczy i niedoskonałości.
Jeśli stosujesz zbilansowaną dietę, dbasz o siebie i prowadzisz zdrowy styl życia, to Twoja skóra działa jak mały system immunologiczny, który każdego dnia walczy z zagrożeniami płynącymi ze środowiska zewnętrznego.
Skóra jest oknem do wewnątrz naszego organizmu
Dlatego też maskowanie objawów, które na niej występują, nigdy nie rozwiąże zasadniczych problemów, które są w środku naszego ciała. To nie drogie kosmetyki, ale to jak dbasz o swoje wnętrze, będzie miało zbawienny wpływ na kondycję Twojej skóry. Musisz sobie uświadomić, że są pokarmy dla nas dobre i takie, które wpływają niekorzystnie na nasz organizm. Nie można traktować swojego ciała jak śmietnika, ponieważ w konsekwencji otrzymamy nie tylko poważne choroby, ale także problemy z cerą i zmarszczki.
Jak odkryć co szkodzi naszej skórze?
Na początek postawmy sprawę jasno. Aby mieć zdrową, promienną cerę pozbawioną zmarszczek i starzejącą się wolno, trzeba mocno ograniczyć lub (wersja dla odważnych) odstawić cukier, produkty przetworzone oraz smażone potrawy.
Załóż dziennik odżywiania
Jeśli zaś chodzi i pozostałe produkty to aby sprawdzić, co Ci służy, a co wręcz przeciwnie warto jest przez okres minimum trzech dni (a maksimum dwóch tygodni) prowadzić dziennik odżywiania. Tę metodę proponuje np. Adina Grigore w swojej książce „Szczęśliwa skóra”. To doskonałe rozwiązanie pozwalające na stosunkowo proste zidentyfikowanie składników, które powodują Twoje problemy trawienne oraz wywołują niedoskonałości na skórze.
Zasada jest prosta: zapisujesz w dzienniku dokładnie, co piłeś oraz jadłeś każdego dnia. Zapisz też leki, suplementy. Wszystko. Jednak na tym nie koniec. Dodatkowo robisz notatki na temat swojego samopoczucia oraz objawów, jakie towarzyszyły Ci po jedzeniu. Zapisz, kiedy coś Cię boli, kiedy masz napad głodu, spadek energii czy cierpisz na bezsenność. Także zmiany Twojego nastroju, stres i zmiany skórne wymagają zapisania. Takie zapiski dostarczą Ci ogromnej wiedzy informacyjnej oraz uświadomią ile i jakich pokarmów codziennie trafia do Twojego żołądka.
Odkryj źródło problemów
Dzięki dziennikowi zdiagnozujesz ewentualne alergie oraz nadwrażliwości pokarmowe, które są główną przyczyną problemów z cerą. Częste jest, że jemy coś, ponieważ jest zdrowe, kompletnie nie uświadamiając sobie tego, że na dany produkt mamy alergię. Alergeny wyzwalają odpowiedź autoimmunologiczną o słabym natężeniu, której skutkiem jest zapalenie. Jako że nie jest to reakcja spektakularna, to najczęściej jej nie zauważamy i nadal jemy to, co nam szkodzi. To prowadzi do zapalenia o charakterze chronicznym oraz problemów z odpowiednim trawieniem i przyswajaniem składników odżywczych. Taki trwający długi czas proces zapalny wywoła na sto procent problemy z cerą.
Istnieje tyle możliwości nadwrażliwości pokarmowych ile samych pokarmów oraz ludzi. Dodatkowo często alergię wywołują kombinacje różnych czynników, połączenia dwóch lub więcej produktów. Musisz nauczyć się tego, jak Twoje ciało oraz skóra reaguje na różne rodzaje pożywienia. To wymaga sporo uwagi oraz cierpliwości, ale stawką jest Twoje doskonałe zdrowie, dobre samopoczucie oraz piękna promienna cera. Więc chyba warto trochę się natrudzić prawda?
Nikt lepiej od Ciebie nie sprawdzi, co jest dla Ciebie dobre a co szkodliwe. Chodzi tutaj o czynniki, które będą miały odniesienie tylko i wyłącznie do Twojej osoby.
Zdrowa dieta oraz optymalny tryb życia będzie różny dla każdego z nas. Warto o tym pamiętać zarówno prowadząc swój dziennik odżywiania, jak i analizując jego zawartość. Nie jesteś swoją koleżanką, bratem, czy mężem. Jesteś sobą i masz swoje własne uwarunkowania oraz ograniczenia.
Program – Odstawienie!
Poddając swój dziennik wnikliwej analizie, pewnie odkryłeś, że są produkty, które jesz kilka razy w tygodniu a może nawet codziennie. Jest wielce prawdopodobne, że to właśnie one są przyczyną Twoich problemów z cerą oraz żołądkiem. Warto to sprawdzić. W tym celu odstaw produkt, bez którego jak Ci się wydaje, żyć nie możesz na 20 do 40 dni. Tak, brzmi okrutnie, ale być może w taki sposób zakończysz właśnie toksyczny związek, który rujnuje Twoją cerę. Jeśli w tym czasie zobaczysz znaczącą różnicę w swoim samopoczuciu oraz na skórze to masz winowajcę (albo jednego z winowajców). Takie działania nigdy nie są proste ani łatwe, ale są konieczne.
Najczęściej produkty, które nam szkodzą, zawierają pszenicę, nabiał – szczególnie ser, cukier, soję mięso oraz orzechy. Jednak może się zdarzyć, że masz nietolerancję na coś, czego byś się nie spodziewał np. na borówki.
Postaraj się poszukać zamienników dla odstawianych produktów. Przecież w życiu nie chodzi o to, aby się poświęcać, tylko aby być szczęśliwym. Poszukaj więc czegoś w zamian, aby poczucie straty nie było takie dotkliwe. To ułatwi Ci przeprowadzenie eliminacji. Odstaw te produkty, które odrzuca Twoje ciało, a nie te, których modnie jest nie jeść.
Co dalej?
Kiedy już wyeliminujesz z diety pokarmy, które Ci szkodzą czas skupić się na spożywaniu pokarmów zdrowych pełnych składników odżywczych oraz drogocennych witamin. Dzięki nim Twoja cera będzie czysta, pięknie promienna i zdrowa. Całkowicie wyeliminuj z jadłospisu produkty gotowe oraz żywność przetworzoną. Każdego dnia staraj się spożywać jedzenie z poniższej listy a Twoja skóra i organizm Ci za to podziękują:
- zielone warzywa liściaste;
- świeże owoce;
- soki owocowe samodzielnie przygotowane w wyciskarce lub blenderze;
- zdrowe tłuszcze;
- kiszonki;
- zioła i przyprawy.
Jak uzupełnić niedobory witamin będąc na diecie i trenując?
Z roku na rok zwiększa się liczba naszych rodaków uprawiających sport. Biegamy, ćwiczymy na siłowni, gramy w gry zespołowe lub wybieramy inną aktywność fizyczną zgodną z naszymi indywidualnymi upodobaniami. Często razem z ćwiczeniami zmieniamy także sposób naszego odżywiania. Wszystko po to, by na dłużej zachować zdrowie, doskonałą kondycję i smukłą sylwetkę.
Witaminy potrzebne jak tlen
Jeśli nie dostarczymy do naszego organizmu odpowiednich ilości witamin oraz minerałów to nasze treningi, oraz stosowana dieta nie przyniosą spodziewanych rezultatów. Ponadto brak witamin spowoduje, że będziemy znacznie bardziej podatni na przetrenowanie i różnego rodzaju infekcje. Warto więc wiedzieć, jakich witamin szczególnie potrzebujemy w czasie stosowania diety oraz intensywnych treningów fizycznych, oraz co ważne gdzie ich szukać, jeśli nie chcemy sięgać po gotowe suplementy witaminowe? Poniżej przydatna ściąga.
Witaminy niezbędne dla wzrostu oraz stanu Twoich mięśni
Witamina A
Reguluje procesy powstawania nowych komórek i nadzoruje ich odpowiedni wzrost. Ponadto jest niezbędna w procesie właściwego widzenia, zapobiega zakażeniom układu pokarmowego, oddechowego, skóry oraz dróg moczowych i rodnych. Wspomaga także nasz układ odpornościowy i odgrywa znaczącą rolę w wytwarzaniu progesteronu u mężczyzn. Pomoże Ci w regeneracji organizmu po wysiłku fizycznym.Źródła:Tran, wątróbka, pełnotłuste mleko, śmietana, masło, sery, margaryny, żółtka jaj. Należy pamiętać, że do odpowiedniego wchłaniania, jak i wykorzystania witaminy A występującej wyłącznie w produktach zwierzęcych niezbędne są tłuszcze.
Witamina B1 (tiamina)
Odpowiada za syntezę białka oraz wzrost komórek. Wspomaga usuwanie nadmiaru kwasu zwanego pirogronowym, który gromadzi się nadmiernie u osób nieprzyzwyczajonych do ćwiczeń fizycznych. Często na jej niedobór cierpią osoby intensywnie uprawiające sport, osoby na restrykcyjnych dietach, żyjące w dużym napięciu oraz stresie lub nadużywające alkoholu.Źródła:Suche nasiona roślin strączkowych, jajka, mleko, kasza gryczana, płatki owsiane, otręby, pieczywo razowe, drożdże, orzechy, mięso.
Witamina B13 (kwas ortowy)
To zdecydowanie najmniej znana witamina z grupy B. Wspomaga naturalne procesy regeneracji organizmu po wysiłku fizycznym oraz pomaga w osiągnięciu przyrostu masy mięśniowej. Źródła:
Warzywa korzeniowe, kwaśne mleko, drożdże oraz serwatka.
Witamina B3 (PP, niacyna, kwas nikotynowy)
W trakcie intensywnego wysiłku fizycznego dostarcza na bieżąco składniki odżywcze do mięśni. Odpowiada także za stan naszego mózgu, układu nerwowego oraz hormonalnego.Źródła:Drożdże, orzeszki ziemne, otręby, makrela wędzona, łosoś, produkty białkowe zarówno pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego, cielęcina, indyk, kurczak, wieprzowina, wołowina, nabiał, fasola, soja, groch, migdały. W przypadku suplementacji warto pamiętać o jednoczesnym przyjmowaniu chromu, który zwiększa wchłanianie witaminy B3.
Witamina B9 (kwas foliowy, witamina B11, folacyna)
Reguluje wzrost nowych komórek oraz odtwarzanie się krwi, która jak wiadomo jest odpowiedzialna za dostarczanie tlenu do naszych mięśni. Wpływa także na naszą zdolność koncentracji, zapamiętywania, uczenia się i szybkość reakcji. Ponadto reguluje pracę naszego układu trawiennego.Źródła:Świeże warzywa o ciemnozielonych liściach, warzywa strączkowe, produkty w pełnego przemiału, owoce, wątróbka oraz jajka.
Pamiętaj, że warzywa i owoce przechowywane w silnym nasłonecznieniu mogą stracić w tym czasie nawet połowę kwasu foliowego, jaki zawierają. Na uwagę zasługuje także fakt, że nasz organizm jest w stanie przyswoić tylko 50% witaminy B9 pochodzącej bezpośrednio z naszego pożywienia, a blisko 100% tej, która pochodzi z suplementacji. Warto więc w tym przypadku działać dwutorowo.
Witamina C (kwas L-askorbinowy)
Jest bardzo silnym przeciwutleniaczem. Reguluje oraz zmniejsza stężenie wolnych rodników. Wspomaga procesy regeneracyjne naszego organizmu. Jest niezbędna w produkcji kolagenu, czyli podstawowej substancji, z jakiej składa się nasza tkanka łączna. Dzięki witaminie C jesteśmy mniej podatni na infekcje i wirusy, ponieważ zwiększa odporność naszego organizmu. Szczególnie narażone na braki witaminy C są osoby, które jedzą mało surowych warzyw oraz owoców. Skutkiem jej niedoborów może być szybsze męczenie się podczas wysiłku.Źródła: owoce cytrusowe, dzika róża, owoce jagodowe, natka pietruszki, warzywa kapustne, słodka papryka, pomidory, brokuły, ziemniaki oraz chrzan.
Witamina E (tokoferol)
Podobnie jak jej poprzedniczka wpływa na ilość wolnych rodników w naszym organizmie i jest silnie działającym przeciwutleniaczem. Poza tym skutecznie zapobiega występowaniu miażdżycy oraz chorobom nowotworowym. Łagodzi skutki wpływu promieni słonecznych na naszą skórę – dlatego też często zwana jest także witaminą młodości. Osoby intensywnie trenujące mają zwiększone zapotrzebowanie na witaminę E, dzięki której doskonale regenerują się po wyczerpujących ćwiczeniach fizycznych.Źródła: Oleje roślinne, szczególnie zaś olej słonecznikowy, margaryny nim wzbogacane, gruboziarniste produkty zbożowe, zarodki oraz kiełki pszenne, warzywa liściaste, żółtka jajek, pełne mleko, masło oraz kukurydza.
Witamina B7 (biotyna)
Ma ogromną rolę we właściwej przemianie materii. Dzięki niej nasze wysiłki związane z dietą oraz aktywnością fizyczną przyniosą zakładany skutek. Poza tym stabilizuje poziom cukru w naszej krwi, tak więc ataki wilczego głodu będą nam niestraszne. Biotyna jest zasadniczo wytwarzana poprzez florę bakteryjną w naszych jelitach i na ogół rzadko cierpimy z powodu jej niedoborów. Jednak jest na tyle ważna, że nie mogło jej zabraknąć w naszym zestawieniu.Źródła:Biotynę można znaleźć mięsie zwierząt tj. nerki, wieprzowina, wołowina oraz drób. Poza tym w soi, orzechach, serze, mleku, żółtkach jaj, sardynkach, łososiu, otrębach, ciemnym ryżu, warzywach, owocach.
Witamina B4 (cholina)
Skutecznie i szybko regeneruje błony komórkowe tkanek w naszym ciele oraz kontroluje funkcje poszczególnych mięśni. Dzięki jej działaniu proces regeneracji po intensywnym treningu przebiegnie szybciej oraz będzie mniej bolesny. Cholina wpływa także korzystnie na naszą wątrobę, szczególnie kiedy zdarzy się nam przeciążyć ją tłustym jedzeniem czy alkoholem. Witamina B4 podobnie jak kwas foliowy jest ważna dla kobiet w ciąży.Źródła:Żółtko, wątróbka oraz inne podroby, mięso bydlęce, kiełki pszenicy, suche nasiona roślin strączkowych, ryby, orzechy.
Witaminy, które poprawią Twoją wydajność w trakcie ćwiczeń
Witamina B2 (ryboflawina)
Doskonale reguluje wzrost napięcia mięśniowego niezbędny podczas skutecznej aktywności fizycznej. Poza tym pełni ważną funkcję w pracy naszych oczu, układu nerwowego oraz odporności naszego organizmu. Wspomaga gojenie się różnorodnych ran. U osób intensywnie trenujących oraz będących na niskokalorycznej diecie często występuje niedobór witaminy B2. Konieczne jest dostarczanie jej w diecie, ponieważ nasz organizm nie wytwarza jej samodzielnie. Szczególnie że ryboflawina z pokarmów wchłania się znacznie lepiej niż z suplementów.Źródła:Mięso, zboża oraz produkty mleczne, drożdże piwowarskie, wątróbka, warzywa zielone oraz owoce.
Witamina B6 (pirydoksyna)
Jest niezwykle pomocna przy regulacji procesów metabolicznych zachodzących w naszym ciele w czasie intensywnego treningu oraz po nim. Bierze udział w aktywnej przemianie tłuszczów, węglowodanów oraz białek, przez co jest niezbędna w czasie stosowania diety. Musimy ją dostarczać w spożywanych pokarmach.Źródła:Drożdże, kiełki pszenicy, nasiona roślin strączkowych, mięso wieprzowe oraz kurczaka, ryby, jaja ryż.
Witamina B12 (kobalamina)
Zwiększa oraz ulepsza przesyłanie sygnałów z naszego mózgu do mięśni. Bierze aktywny udział w przemianie węglowodanów oraz tłuszczów co jest niezwykle istotne, kiedy jesteśmy na diecie wspomaganej ćwiczeniami. Jako że występuje tylko w produktach zwierzęcych, jej niedobór grozi wegetarianom oraz weganom, którzy często ją suplementują.Źródła:Wątróbka, mięso wołowe, królicze, mleko oraz jego przetwory, żółtka jaj, ryby morskie.
Podsumowanie
Podstawowym źródłem witamin zawsze powinna być zbilansowana dieta. Jak pokazują powyższe przykłady, możliwości jest naprawdę dużo, ponieważ wachlarz wartościowych produktów jest mocno rozbudowany.Jeśli jednak obawiasz się, że Twoja dieta nie dostarcza Ci odpowiedniej ilości niezbędnych do zdrowego treningu i odchudzania witamin, to możesz wspomóc się suplementami. Ich wybór na rynku jest naprawdę ogromny i z pewnością znajdziesz taki który będzie idealnie odpowiadał Twoim potrzebom. Pamiętaj tylko, że wszystko w nadmiarze szkodzi – także witaminy. Więc podejdź do tematu rozważnie.
Jak oczyścić organizm z cukru po wakacjach?
Skutki uboczne spożywania nadmiernej ilości cukru, które możesz odczuwać:
- chroniczne zmęczenie,
- brak energii do codziennych działań,
- nieustanna potrzeba zjedzenia czegoś słodkiego,
- problemy z logicznym myśleniem, pamięcią, kojarzeniem faktów,
- potrawy odczuwasz jako mniej słodkie,
- drażliwość, agresja – szczególnie u dzieci, choć nie tylko.
Zwiększona ilość cukru w diecie może także prowadzić do poważnych schorzeń, których często na pierwszy rzut oka nikt nie kojarzy z cukrem tj.:
- uszkodzenia mięśnia sercowego,
- rozwój miażdżycy,
- nadciśnienie tętnicze,
- zaostrzenie stanów zapalnych mięśni oraz stawów,
- otyłość – szczególnie brzuszna,
- problemy z wątrobą,
- cukrzyca,
- przyspieszone starzenie się skóry,
- trądzik oraz wypryski,
- obniżona odporność organizmu skutkująca częstymi przeziębieniami,
- infekcje błon śluzowych oraz skóry,
- wypłukiwanie wapnia z organizmu,
- zakwaszenie organizmu,
- podwyższone ryzyko wystąpienia epizodów depresyjnych
Słodkie życie
Cukier jest nieomal wszędzie. Towarzyszy nam każdego dnia, spotykamy go nawet tam, gdzie absolutnie się go nie spodziewamy. To sprawia, że nieświadomie zjadamy go o wiele za dużo. Wyobraź sobie teraz na swoim kuchennym stole 40-kilogramowych paczek z cukrem. Robi wrażenie prawda? Tyle cukru zjada każdy przeciętny Europejczyk każdego roku swojego życia. Najgorsze jest jednak to, że tylko 15% z tej wielkiego cukrowej góry zjadamy świadomie, słodząc kawę czy herbatę, piekąc i gotując. Pozostałą ilość pochłaniamy niejako „przy okazji” codziennego spożywania różnorodnych produktów spożywczych naszpikowanych cukrem do granic przyzwoitości.W czym znajdziemy cukier? Niestety prędzej byłoby wymienić produkty, w których go nie znajdziemy, bo jest niemal we wszystkim. Od słodzonych napojów, słodyczy, przetworów, poprzez soki, jogurty, dania gotowe na wędlinach skończywszy. Tak, trudno w to uwierzyć, ale także wędliny są wzbogacane cukrem.Jeśli więc do tego wszystkiego, co jemy na co dzień, dodamy dużą górę słodkości, na jaką szczególnie pozwalamy sobie w czasie urlopów i wakacji to obraz, jaki otrzymamy, nie wygląda zbyt wesoło. Należy zacząć działać i to jak najszybciej. Przeprowadzenie cukrowego detoksu jest możliwe. Tak jak możliwe jest pozbycie się znacznej ilości cukru z naszego codziennego życia. Należy jednak zająć się tym w odpowiedni sposób, aby osiągnąć sukces.
Oczyszczanie organizmu z cukru w 10 dni
Jeśli chcesz oczyścić swój organizm z nagromadzonego w nim cukru, to poznać bliżej prace dr. Marka Hymana, który propaguje zdrowy styl życia pozbawiony cukru. Warto zapoznać się z głównymi założeniami proponowanego przez niego detoksu cukrowego i czym prędzej wprowadzić je w swoje życie.
1. Zdecyduj, że chcesz coś zmienić
Uświadom sobie, że pozbycie się cukru z Twojego organizmu oraz diety odbędzie się tylko z korzyścią dla Twojego zdrowia i zdrowia Twoich najbliższych. Wszyscy chcemy cieszyć się urokami życia i spędzać każdy dzień czując się doskonale i wyglądając świetnie. Zerwanie z cukrowym nałogiem pozwoli nam wieść życie, o jakim marzymy. Dlatego warto podjąć to wyzwanie już dzisiaj.
2. Odstaw cukier od razu
Nie etapami. Nie stopniowo. Od razu i kropka. Niech dotyczy to wszystkiego, co słodkie – szczególnie deserów, słodyczy. Konsekwentnie zaprzestań sięgania po słodkie pocieszacze i poprawiacze nastroju. Odstaw nie tylko wszystko, co zawiera cukier, ale także słodziki, utwardzane tłuszcze oraz produkty mączne. Skup się na zdrowym, świeżym jedzeniu, które jest jak najmniej przetworzone i przyrządzasz je samodzielnie.
3. Odstaw słodkie napoje
Płynne kalorie są gorsze niż te spożywane z jedzeniem, ponieważ dostarczają duże ilości cukru prościutko do wątroby, co doprowadzi do otyłości brzusznej, szybciej niż się obejrzymy. Natychmiast odstaw więc: soki owocowe, napoje izotoniczne, napoje gazowane, słodzoną kawę i herbatę. Brzmi dramatycznie, ale da się zrobić.
4. Jedz białko na śniadanie i w ciągu dnia
Spożywanie białka szczególnie podczas śniadania stanowi klucz do utrzymania odpowiedniego poziomu cukru we krwi przez cały aktywny dzień. Dzięki niemu nie dopadnie Cię wilczy głód i niepohamowana ochota na słodkości. Poza tym białko doda Ci energii lepiej niż napój energetyczny. Nie wierzysz? Sprawdź.
5. Jedz dobre węglowodany
W czasie 10-dniowego detoksu cukrowego możesz bez limitu jeść warzywa, które bezsprzecznie stanowią doskonałe źródło węglowodanów. Pamiętaj, tylko aby w tym czasie unikać tych warzyw, które zawierają skrobia. Należą do nich np. buraki, dynia, ziemniaki.
6. Postaw na zdrowe tłuszcze
Tłuszcze pochodzące z roślin mają zbawienny wpływ na nasz organizm nie tylko w czasie odtruwania cukrowego. To nie przez nie tyjemy a przez cukier, warto o tym nie zapominać. Zdrowe tłuszcze sprawiają, że komórki naszego ciała są zasilone, czujemy się najedzeni, a poziom cukru w naszej krwi jest wyrównany i nie ulega skokom. Dlatego ważne jest, by w czasie każdego posiłki jeść dobre tłuszcze razem z białkiem. Warto postawić na nasiona, orzechy oraz pestki, które mają w sobie i zdrowy tłuszcz i białko jednocześnie. Poza tym warto spożywać awokado, nierafinowany olej kokosowy, oliwę z oliwek oraz tłuszcze omega-3 zawarte w rybach.
7. Wyposaż się w zestaw zdrowych przekąsek
Kiedy dopada nas niepohamowana ochota na zjedzenie czegoś słodkiego, często zachowujemy się nierozsądnie. Jeśli nie chcesz, aby wszystkie Twoje starania zostały w takim momencie zaprzepaszczone, to koniecznie musisz mieć przy sobie „zestaw ratunkowy”, który będziesz mógł zjeść w takiej sytuacji. Co może się w nim znaleźć?Oto krótka ściąga: nasiona, pestki, migdały, orzechy, niesłodzone owoce leśne, mała puszka rybna zawierająca łososia albo sardynki, suszona wołowina lub ryby.
8. Oddychaj głęboko
W czasie cukrowego detoksu hormony nie pomagają. Czujesz się głodny, ponieważ zwiększa się poziom kortyzolu. Jednak badania pokazują, że można sobie z tym stosunkowo łatwo poradzić. Wystarczy...wziąć kilka głębokich oddechów. Takie oddychanie aktywuje tzw. nerw błędny będący jednocześnie najdłuższym z nerwów czaszkowych. Ma on wpływ na metabolizm spalanych przez nas tłuszczów.Tę prostą metodę można zastosować zawsze i wszędzie. Policz do pięciu, wdychając powietrze do płuc, podobnie zrób przy wydechu. Powtórz to pięć razy. Sprawdź to przed każdym posiłkiem. Nic nie ryzykujesz a koszt to kilka minut Twojego życia. Efekt może Cię miło zaskoczyć.
9. Unikaj tego, co powoduje stany zapalne
Najczęściej stany zapalne w naszych organizmach powoduje cukier, tłuszcze trans oraz mąka. Jednak równie często ich powodem mogą być nadwrażliwości oraz alergie pokarmowe, o których nie mamy pojęcia np. nietolerancja laktozy czy glutenu. Niestety, nawet gdy mamy świadomość swoich ograniczeń żywieniowych często sięgamy po to, co nam szkodzi. Odstawienie szkodliwych produktów spożywczych wpłynie doskonale nie tylko na nasze samopoczucie, ale także i na efekty naszego odtruwania cukrowego.
10. Sen naszym sprzymierzeńcem
Badania pokazują, że osoby pozbawione odpowiedniej ilości snu są znacznie bardziej głodne, trudno im ten głód zaspokoić i czują zwiększony apetyt na słodycze oraz niezdrowe przetworzone węglowodany. Stąd wniosek, że im mniej śpimy, tym bardziej jesteśmy podatni na słodkie oraz niezdrowe pokusy. Zmęczony i niewyspany organizm chce szybkiej dawki energii, którą z powodzeniem znajduje w słodkościach.Warto także pamiętać, że znacznie lepiej iść spać lekko głodnym niż przejedzonym. Nie obciążony pokarmami organizm skuteczniej wypocznie i się zregeneruje, a rano będziesz miał ochotę na zdrowe śniadanie, a nie takie wypełnione słodkimi produktami.
Co dalej?
Wypróbuj powyższe rady przez 10 dni, a z pewnością zobaczysz różnicę w swoim samopoczuciu i stanie swojego zdrowia. Po upływie detoksu postaraj się nie wracać do złych cukrowych nawyków, tylko konsekwentnie eliminować cukier ze swojej diety. Dzięki temu możesz tylko wygrać.Jeśli już musisz kupić coś przetworzonego lub gotowego to wybieraj tylko te produkty, które zawierają jak najmniejsze ilości cukru, lub najlepiej nie zawierają go wcale. Staraj się każdego dnia wybierać artykuły o zawartości cukru niższej niż 3–6 g na 100 g/100 ml. Jeśli kupujesz nabiał, to przedział ten jest nieco szerszy, ponieważ pierwsze 4,7 g cukru to laktoza. Z początku wyda Ci się to problematyczne oraz bardzo czasochłonne, bo nagle okaże się, że cukier jest wszędzie. Jednak dzień po dniu będzie Ci szło coraz lepiej. Pamiętaj, że stawka jest wysoka. Chodzi o zdrowie oraz życie Twoje i bliskich Ci osób. Warto się trochę natrudzić po to by efekty przerosły Twoje oczekiwania.
Tylko popatrz ile możesz zyskać eliminując cukier ze swojej codziennej diety:
- doskonałe samopoczucie,
- świetną pamięć,
- energię do działania,
- odporność na choroby,
- świetną sylwetkę i doskonałą kondycję,
- większą wydolność podczas ćwiczeń fizycznych,
- szybszą i lepszą regenerację po treningu,
- odporność na stresy dnia codziennego,
- lepszy sen,
- zdrową skórę, lśniące włosy i mocne paznokcie,
- brak problemów gastrycznych.
Najpopularniejsi sportowcy na Instagramie — kogo warto obserwować?
Portale społecznościowe na dobre zagościły w naszej codzienności. Mało kto wyobraża sobie dzień bez choćby kilku minut spędzonych na Facebooku, Twitterze czy Instagramie. Obserwujemy nie tylko strony naszych bliskich czy znajomych, aby dowiedzieć się co się u nich dzieje. Równie często zaglądamy na tablice ulubionych gwiazd kina czy sportu.
Sportowcy w social mediach zajmują ważne miejsce, gdyż dzięki ich działaniom wiele osób motywuje się do codziennej walki o zdrowie i smukłą sylwetkę. Podglądamy ich codzienność, treningi, to co jedzą i co polecają swoim fanom. Inspirujemy się do bardziej zdrowego pełnego energii życia.
Instagram jest doskonałym miejscem, gdzie z pomocą obrazu, krótkiego tekstu oraz hashtagów można zmotywować do działania nie tylko tysiące, ale i miliony obserwatorów. Dlatego też sportowcy i celebryci na Instagramie właśnie przekazują wartościowe dla fanów treści, które mogą pomóc im w pełniejszym życiu. Promują także wypróbowane produkty, których często są twarzami.
Kto jest na szczycie?
W pierwszej setce globalnego rankingu Instagrama znajdziemy sześciu sportowców. Wszyscy z nich to światowej sławy piłkarze. Największą ilość obserwatorów mają:
Christiano Ronaldo, www.instagram.com/cristiano, ok. 103 mln,
Neymar, www.instagram.com/neymarjr, ok. 76 mln;
Leo Messi, www.instagram.com/leomessi, ok. 73 mln;David Beckcham, www.instagram.com/davidbeckham, ok. 37 mln;James Rodriguez, www.instagram.com/jamesrodriguez10, ok. 31 mln;Ronaldinho, www.instagram.com/ronaldinho, ok. 23 mln.
Jeśli chodzi o nasz kraj, to lista sportowych celebrytów na Instagramie wygląda następująco:
Robert Lewandowski, www.instagram.com/_rl9, ok. 9,6 mln obserwatorów;
Anna Lewandowska, www.instagram.com/annalewandowskahpba, ok. 1,2 mln,
Ewa Chodakowska, www.instagram.com/chodakowskaewa, ok. 1,1 mln
Wojciech Szczęsny, www.instagram.com/wojciech.szczesny1, ok. 1 mln
Co proponują?
Polscy sportowcy na Instagramie najczęściej uchylają rąbka tajemnicy na temat swojego życia prywatnego oraz dzielą się swoimi patentami na zdrową dietę i udostępniają efektywne treningi. Często też promują autorskie programy treningowe, dzięki którym obserwatorzy mogą niejako trenować pod okiem znanych fachowców.
Jeśli więc szukasz ciekawych treningów oraz porad jak zdrowo i smacznie zjeść to warto przyjrzeć się temu, co proponują sportowcy na Instagramie. Najprościej zrobić to używając hashtagów.
Najpopularniejsze hashtagi dotyczące zdrowego stylu życia to:
#fitness, #healhty, #gym, #motivation, #diet, #health, #exercise, #workout, #fit,#gymlife
Warto prześledzić sobie, który ze znanych i powszechnie lubianych sportowców z kraju i zagranicy oferuje treści najbliższe naszym sportowym i osobistym zainteresowaniom i dodać ich do obserwowanych, gdyż odpowiedniej motywacji do pracy nad zdrowiem i piękną sylwetką nigdy dość. Szczególnie kiedy płynie ona od osób, które osiągnęły sukces w tej dziedzinie i mogą być prawdziwą inspiracją.
Kasza jaglana i jej właściwości
Jednak ten typ kaszy był już popularny w naszym kraju już kilkaset lat temu. I nie tylko wśród ludzi biednych jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Raczyły się nią także szlacheckie rody. Kasza jaglana była w tamtych czasach bardzo cenionym produktem żywnościowym. Podobnie sytuacja wyglądała w czasach międzywojennych, kiedy to przepisy na potrawy z wykorzystaniem kaszy jaglanej można było spotkać we wszystkich cenionych podręcznikach sztuki kulinarnej.
Historia prosa
Kasza jaglana, o której dziś opowiadamy, powstaje z prosa. Jest to jedno z najstarszych ziaren na świecie. Występuje praktycznie we wszystkich zakątkach naszego globu. Naukowcy zakładają, że proso znano już ponad 7000 lat temu przede wszystkim w Azji Wschodniej oraz Europie Środkowej. W epoce brązu, która nastąpiła zaraz po czasach prehistorycznych, proso było najważniejszym zbożem uprawianym w na terenach współczesnej Europy Środkowej. Także Słowianie szybko docenili jego walory. W czasach poprzedzających masowe wprowadzenie ziemniaków proso stanowiło główny pokarm ludzi biednych. Także w czasach obecnych w pewnych częściach Afryki oraz Azji to zdrowe ziarno stanowi podstawowy składnik codziennej diety mieszkających na tych terenach ludzi.
Proso jako roślina
Proso jest rośliną trawiastą osiągającą nawet do pięciu metrów wysokości. Posiada wysoką odporność na susze, nie wymaga specjalistycznej gleby – dzięki czemu można je wysiewać nawet na nieurodzajnych skrawkach pól. Nie trzeba mieć także wyjątkowych umiejętności, aby hodować proso, ponieważ jest proste w uprawie. Jednocześnie jest to zboże dość wrażliwe na zmienne temperatury (szczególnie na mróz) oraz boleśnie odczuwa brak światła słonecznego. Jest to jedyne zboże, które zachowuje swój zielony kolor, nawet kiedy jego ziarna są już w pełni dojrzałe. Ziarna znajdują się w kolbach, które nieco przypominają kolby kukurydzy, choć same ziarenka są bardzo niewielkie i mają między 4 a 8 mm. Mogą się one różnić się kolorem w zależności od odmiany prosa. Spotykamy ziarna żółte, białe, a także czerwone.
Różne rodzaje prosa
Najczęściej spotykamy ziarna prosa w kolorze żółtym. Za to zabarwienie odpowiada karoten, czyli prowitamina A. Jeśli zaś mamy do czynienia z ziarnami, które wyglądają, jakby były przezroczyste to znak, że posiadają one większe niż inne ilości białka. Na to, jak będą wyglądać ziarna prosa, ma wpływ głównie klimat, w jakim zboże dojrzewa. Żółte i przezroczyste ziarna wystąpią, kiedy klimat w czasie wzrostu był gorący a powietrze suche. Jeśli panujący klimat będzie chłodniejszy oraz znacznie bardziej wilgotny to ziarna będą jasne i bogatsze w węglowodany, jednocześnie ilość zawartego w nich karotenu drastycznie zmaleje. Dla naszego brzucha zdecydowanie najlepsza jest żółta odmiana, która dzięki karotenowi odbuduje nam skutecznie podrażnioną śluzówkę żołądka.
Różnorodne właściwości kaszy jaglanej
Niewiele produktów zbożowych może się poszczycić właściwościami zasadotwórczymi. Jest to szczególnie ważne, ponieważ współczesna dieta najczęściej jest wypełniona po brzegi produktami posiadającymi silne oddziaływanie kwasotwórcze. Ponadto ten typ kaszy obfituje w wartościowe witaminy z grupy B, zawiera także lecytynę, potas, wapń oraz fosfor. Co ciekawe kasza jaglana ma w swoim składzie największe stężenie żelaza spośród wszystkich znanych nam typów kasz.
Duża zawartość wartościowego krzemu sprawia, że nasza skóra, paznokcie oraz włosy będą się prezentować dzięki jagłom nienagannie. Dzięki nim także unikniemy szpecących pękających naczynek, gdyż krzem znacząco wpływa na elastyczność naczyń krwionośnych. Pomaga on także regulować poziom złego cholesterolu w naszym organizmie, gdyż zapobiega odkładaniu się związków tłuszczowych. Ponadto wspomaga nas przy urazach. Dzięki krzemowi nasze kości regenerują się szybciej oraz sprawniej i nie ulegają odwapnieniu. Proso w swoim składzie ma także unikalną i niepodobną do niczego innego konfigurację aminokwasów.
Kasza jaglana jest bardzo lekkostrawna. Ponadto zawiera składnik, który niezmiernie rzadko występuje w produktach pochodzenia zbożowego – krzemionkę. Doskonale wpływa ona na nasze stawy oraz pomaga zachować skórę w doskonałym stanie.
Potrawy z kaszy jaglanej polecane są przy schorzeniach wątroby, trzustki, nerek oraz jelit. Jest świetna także, kiedy mamy do czynienia z dużym wyziębieniem organizmu. Ponadto warto pamiętać, iż jest to produkt bezglutenowy, który z powodzeniem mogą spożywać osoby, które ze względów zdrowotnych nie mogą jeść glutenu.
Składniki odżywcze w kaszy jaglanej
Jagły mają to do siebie, że posiadają z jednej strony nadspodziewanie dużo bardzo łatwo przyswajalnego białka jak na produkt stricte zbożowy przy jednocześnie niskiej zawartości skrobi. Ma także dużo żelaza oraz miedzi. A struktura kaszy jaglanej jest zbudowana z nienasyconych kwasów tłuszczowych, które wspomagają układ krążenia szczególnie przy schorzeniach sercowo-naczyniowych. Może się poszczycić także najwyższą zawartością witamin z grupy B (tiaminy – B1, ryboflawiny – B2, pirydoksyny – B6) spośród wszystkich dostępnych w sprzedaży kasz. Aby zawarte w kaszy jaglanej witaminy D, E oraz K rozpuszczalne w tłuszczach wspomagały nasz organizm najlepiej spożywać kaszę z wysokiej jakości tłuszczami tłoczonymi na zimno.
To wszystko sprawia, że nawet najprostsza potrawa jak gotowana jagła z dodatkiem niewielkiej ilości tłuszczu sprawi, iż wzrośnie nasz poziom energii. Dlatego też ten typ kaszy jest idealny dla sportowców i osób wykonujących pracę fizyczną oraz tych, które pracują umysłowo. Kasza jaglana doskonale nadaje się także na śniadanie, ponieważ szybko nas nasyci i sprawi, że nasz poziom energii nie spadnie przez wiele godzin.
Przez to, że kasza jaglana jest w swojej naturze lekko ocieplająca, poleca się ją osobom ze schorzeniami żołądka, przewodu pokarmowego oraz wątroby i śledziony. Idealnie współgra z warzywami i jest świetną alternatywą dla ciepłych zup, ponieważ trwale wzmacnia wychłodzone ciało.
Kasza jaglana wykazuje także silne działanie detoksykujące. Z jej pomocą pozbędziemy się złogów, metali ciężkich oraz toksyn z naszego organizmu. Podobnie jak orkisz usuwa także pozostałości po przyjmowanych antybiotykach i innych wytworzonych w sposób syntetyczny lekach.
Z racji swoich właściwości oczyszczających jelita kasza jaglana wspomaga proces odchudzania. Ponadto duża zawartość wartościowego jakościowo krzemu korzystnie wpływa na przemianę materii, co także wspomaga zrzucanie nadprogramowych kilogramów.
Jagła należy do kategorii produktów posiadających termikę neutralną, co oznacza ni mniej, ni więcej niż produkty, które w najszybszy sposób przywracają ogólną równowagę w naszych organizmach. Dlatego też powinny one być spożywane jako główny składnik naszej codziennej diety. Kasza jaglana pomaga nam ponadto usuwać nadmiar wilgoci z ciała, dzięki czemu nie zapadamy na stany zapalne dróg oddechowych. Skutecznie leczy także grzyby z rodziny kandydoza.
Kasza jaglana w codziennym menu
Zwykły sporządzony szybko kleik z kaszy jaglanej jest bardzo pomocny w zwalczaniu wielu chorób, także przeziębienia, o co niewiele osób by go podejrzewało. Tego typu kleiki podaje się z powodzeniem chorym w trakcie leczenia chorób przewodu pokarmowego, dróg żółciowych, nerek, wątroby oraz osobom po skomplikowanych operacjach. Pudding z kaszy jaglanej z dodatkiem owoców lub orzechów doskonale zastąpi deser kupiony w sklepie i będzie od niego zdecydowanie zdrowszy. Dzięki wprowadzaniu potraw z kaszy jaglanej do dziecięcego jadłospisu sprawimy, że maluchy od najmłodszych lat będą uczyły się zasad zdrowej diety, ponadto dzieci spożywające kaszę jaglaną regularnie lepiej się uczą i znacznie rzadziej chorują. Dzieje się tak, ponieważ jagły mają silne właściwości antywirusowe. Wykazują także działanie ograniczające stany zapalne błon śluzowych, co sprawia, że kasza jaglana jest świetna, gdy dziecko złapie katar.
Jaką kaszę jaglaną kupować?
Podobnie jak w przypadku innych produktów spożywczych możemy spotkać na rynku kasze bardziej i mniej wartościowe. Niestety często kasza jaglana o najniższej cenie nie będzie dobra jakościowo. Musimy tutaj próbować, próbować i jeszcze raz próbować. A kiedy trafimy, na producenta którego jakość nas zadowala, to po prostu należy przy nim pozostać. Warto także pamiętać, że nawet w sytuacji, kiedy mamy sprawdzonego producenta to kupuje on proso od różnych rolników, więc czasem produkt może różnić się od tego, który kupiliśmy wcześniej. Niestety nie da się tego uniknąć.
Zwracajmy uwagę na czystość, kolor oraz konsystencję i smak kaszy po jej ugotowaniu. O jakości kaszy świadczy też to czy podczas jej płukania pojawia się duża ilość szumowin. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, to należy przepłukać kaszę kilka razy przed samym jej gotowaniem a następnym razem wybrać innego producenta. Kaszę jaglaną powinno się przechowywać w szczelnie zamkniętym najlepiej szklanym pojemniku. Źle przechowywana natychmiast złapie wilgoć i docelowo będzie niesmaczna.
Jak właściwie przygotować kaszę jaglaną?
1. Kaszę należy wypłukać w zimnej wodzie – trzeba to zrobić minimum dwa lub trzy razy, aby woda pochodząca z płukania była klarowna.2. Wlewamy wodę przeznaczoną do gotowania w proporcji 2:1.3. Dodajemy tłuszcz roślinny np. olej kokosowy – poprawi on smak kaszy i znacznie wzmocni wchłanianie witamin zawartych w jagle.4. Doprawiamy solą. Najlepiej wybrać zdrową sól himalajską kupimy ją w tej chwili w każdym dyskoncie.5. Jeśli zależy nam na tym, aby nasza kasza była aromatyczna, można dodać odrobinę kardamonu, korę cynamonu lub dosłownie plasterek świeżego imbiru.6. Doprowadzamy kaszę do wrzenia i zmniejszamy płomień w kuchence na średni.7. Gotujemy pod przykryciem między 8 a 15 minut. Czas ten jest zależny od producenta kaszy. Nie mieszamy w tym czasie.8. Jeśli gotujemy kaszę jaglaną w garnku o cienkim dnie, to należy zestawić go z palnika po krótszym czasie niż podany na opakowaniu. W innym razie możemy kaszę przypalić.
Co jeść, aby wzmocnić naczynia krwionośne i żyły. Jak o nie dbać ?
Mimo że sezon wakacyjny nieubłaganie mija, jedno jest niezmiernie stałe – chcemy mieć ładne i zgrabne nogi! Niestety ówczesny tryb funkcjonowania wielu z nas nie sprzyja pięknym i smukłym nogom. Na naszych nogach mogą pojawić się pajączki i żylaki. Nie są to tylko defekty kosmetyczne, ale skutek nakładania się różnych wewnętrznych czynników.
Wzmocnienie naczyń krwionośnych: po co?
To głównie problem z krążeniem jest winowajcą naszych problemów z nogami. Problem z zastawkami w żyłach i wracającą się krwią do kończyn dolnych przyczynia się do powstawania w pierwszej kolejności pajączków, a następnie żylaków. Lecz z drugiej strony, nawet jeżeli krew wraca do żył kończyn dolnych to ściany naczyń krwionośnych powinny być na tyle wytrzymałe, żeby nie powstawały mikropęknięcia. Jeżeli powstają wówczas jest coś nie tak.
Krew z żył, powinna bez problemu być transportowana ku górze naszego organizmu, tak żeby mogła być nasycona tlenem i poprzez tętnice odpowiednio rozdystrybuowana po organizmie. Jeżeli tak się nie dzieje zastawki żylne szwankują. Problem z mięśniami zastawek żylnych występuje w powiązaniu z osłabieniem mięśni nóg. Zatem regularny wysiłek typu bieganie, jazda na rowerze będą niwelowały nadciśnienie żylne i tym samym przyczyniały się do zmniejszenia prawdopodobieństwa powstawania żylaków i pajączków.
Czynniki, takie jak: praca siedząca, nadwaga, palenie papierosów, obcisłe spodnie, rajstopy również nie są bez znaczenia dla wyglądu naszych nóg. Wymienione czynniki mają negatywny wpływ na krążenie w kończynach dolnych. Odpowiednia dieta jest również bardzo istotnym czynnikiem w walce z niedoskonałościami na naszych nogach. W naszej diecie znajdują się składniki, które mogą nam pomóc w profilaktyce i walce z pajączkami i żylakami. Zatem jak wzmocnić żyły?
Jak wzmocnić naczynia krwionośne?
Najlepszym składnikiem naszej diety który może nam pomóc w walce z pękającymi naczynkami jest witamina C. Witamina ta wpływa na syntezę kolagenu czyli głównego białka strukturotwórczego naszego organizmu. Kolagen w naczyniach krwionośnych sprawia że są one wytrzymałe na mikropęknięcia.
Najwięcej witaminy C występuje w:
- czarnej porzeczce: 182 mg w 100 g produktu;
- liściach pietruszki: 178 mg w 100 g produktu;
- czerwonej papryce: 144 mg w 100 g produktu;
- warzywach kapustnych: 48-94 mg w 100 g produktu;
- truskawkach: 68 mg w 100 g produktu;
- cytrynach: 50 mg w 100 g produktu;
Witamina C należy do jednych z najbardziej wrażliwych witamin, dlatego warzywa i owoce w miarę możliwości najlepiej spożywać na surowo.
Naturalne wzmocnienie żył i tętnic
Rutyna jest to związek występujący np.: w dzikiej róży, mięcie pieprzowej, dzikim bzie. Zwiększa on wchłanianie witaminy C. Rutyna również wzmacnia naczynia krwionośne, zapobiega pajączkom, żylakom i opuchniętym nogom. W aptekach dostępne są również suplementy, które zawierają rutynę.
Najważniejszymi czynnikami w profilaktyce i leczeniu pajączków i żylaków jest wysiłek fizyczny. Wysiłek fizyczny musi być wsparty odpowiednim żywieniem, z odpowiednią porcją owoców i warzyw tak brzmi najkrótsza recepta na piękne i zgrabne nogi. Poznaj także najpopularniejsze przyczyny tycia.
Owoce, które sprzyjają utarcie wagi
Latem mamy wyjątkową dostępność do wielu owoców. Od maja do późnej jesieni dojrzewają różne owoce. Każda dieta powinna być urozmaicona, więc warto jest sięgnąć po sezonowe owoce. Wiele z tych owoców może nam pomóc w odchudzaniu. Jeżeli jesteście ciekawi jakie to owoce, koniecznie przeczytajcie nasz artykuł.
Ananas, figi, kiwi – owoce te zawierają enzymy, które trawią białka. To, dlatego galaretka z dodatkiem kiwi nie ma prawa się udać. Spożywanie tych produktów wraz z produktami mięsnymi poprawa ich trawienie i wchłanianie. Ilość białka u osób odchudzających jest niezwykle ważnym czynnikiem. Wraz z obniżoną kalorycznością diety często obniża się również ilość białka, co jest błędem. Może to przyczyniać do efektu jojo. Ananasy, figi i kiwi podwyższają poziom uwalnianego białka, a więc obniżają ryzyko efektu jojo.
Arbuz – 100 g tego owocu to jedyne 35 kcal. Arbuz zawdzięcza to zdecydowanej ilości wody. Więc śmiało możemy go włączyć, jako II śniadanie czy podwieczorek do diety odchudzającej. Duża objętość arbuza pozwala podczas posiłku zapomnieć o dodatkowych przekąskach.
Banany, mimo, że zawierają większą ilość kalorii są wartościowym owocem podczas odchudzania. Banany podwyższają poziom serotoniny, czyli wpływają na poprawę samopoczucia.
Jabłka, grejpfruty, gruszki – zawierają pektyny, czyli rozpuszczalne frakcje błonnika. Błonnik rozpuszczalny ma właściwości chłonięcia wody, więc nasz przewód pokarmowy będzie bardziej wypełniony. Stopień nacisku pokarmu na jelita jest niezwykle ważną sprawą. Jeżeli zjemy posiłek bogaty w błonnik rozpuszczalny to taki produkt dłużej przebywa w jelitach, jest lepiej trawiony, a także do mózgu wysyłane są sygnały, które hamują wytwarzanie hormonów przewodu pokarmowego stymulujących spożywanie pokarmu. Trzeba zaznaczyć, że soki zawierają znikomą ilość błonnika. Tak, więc warto jest spożywać owoce w postaci nieprzetworzonej, pozwoli to nam na kontrolę spożywanych kalorii. W owocach cytrusowych najwięcej pektyn występuje w białej otoczce - tak zwanym albedo, więc nie warto jest jej do końca zrywać.
Kokos – mimo, że zawiera bardzo dużą ilość energii to również ma bardzo interesujące właściwości, które mogą przyspieszyć odchudzanie. Kokos poprzez zawartość kwasów tłuszczowych średnio łańcuchowych – MCT przyspiesza tempo przemiany materii, a tym samym chroni przed efektem jojo. Mimo że MCT są bardzo łatwo wchłaniane, to nie są odkładane w komórkach tłuszczowych, są doskonałym źródłem energii. Warto jest włączyć do swojej diety np. : indyka w curry z mlekiem kokosowym czy panna cottę z dodatkiem mleczka kokosowego.
Miraculum – jest to tak zwany cudowny owoc, nie jest on z reguły dostępny w polskich supermarketach, lecz warto napisać o nim kilka słów. Owoc ten posiada niezwykłą właściwość:, gdy się go spożyje, wszystkie zjedzone po nim kwaśne i pikantne produkty wydadzą nam się słodkie. Więc po zjedzeniu tego owocu można śmiało zjeść tak kwaśne owoce jak cytryna czy pigwa. Owoce te zawierają dużo błonnika, który wspomaga odchudzanie.
Wszystkie owoce oprócz borówek, żurawin działają alkalizująco. Jest to niezwykle ważne nie tylko podczas odchudzania. Spożywając owoce musimy wiedzieć, że czym bardziej rozdrobniony owoc tym będzie zawierał mniej błonnika. Owoce najlepiej jest spożywać w postaci nieprzetworzonej. Jabłek i gruszek nie warto obierać, gdyż zmniejsza to ilość witamin i składników mineralnych, a przede wszystkim błonnika. Niezwykle ważne jest spożywanie sezonowych owoców, gdyż zawierają one bardzo cenne składniki odżywcze np.: bioflawonoidy. Do niektórych produktów nie będziemy mieli tak łatwego dostępu, jak w sezonie.
Podsumowując - warto wspomnieć, że najważniejszą zasadą przy jedzeniu owoców jest umiar, gdyż bardzo łatwo jest spożyć ich za dużo. Lecz smak i właściwości odżywcze owoców jednoznacznie przemawiają za tym żeby je włączać do diety.
Nasze zdrowie zaczyna się w jelitach
Nawet jeśli z reguły jesteś osobą zdrową i nie zdiagnozowano u Ciebie żadnej poważnej dolegliwości, to być może cierpisz z powodu pozornie błahych niedogodności jak alergie, przewlekłe zmęczenie, dziwne bóle niewiadomego pochodzenia, wahania nastroju, obniżona odporność, czy brak ochoty na seks albo nieświeży oddech, podrażnienia skóry czy zaparcia. I pewnie będziesz zaskoczony, kiedy dowiesz się, że mogą mieć one swoje podłoże w Twoich jelitach. Tak. W jelitach właśnie.
Co znajdziesz w artykule?
- Zdrowe jelita to zdrowe życie
- Jak działają nasze jelita?
- Etapy procesu trawienia
- Kluczowe funkcje jelit:
- Jak poprawić stan jelit?
- Dieta na zdrowe jelita
- Stres
- Leki
- Konsekwencje dla zdrowia
- Co jeść na zdrowe jelita?
Zdrowe jelita to zdrowe życie
Jelita wymagają dbałości. Nasza skóra stanowi barierę dla świata zewnętrznego i z jej pomocą chronimy organy wewnętrzne, jelita spełniają taką samą funkcję tylko wewnątrz naszego organizmu, nie dopuszczają by składniki, które zjadamy, dostały się bezpośrednio do naszego organizmu w nieodpowiedniej formie.
Trudno to sobie nawet wyobrazić, ale zajmują one powierzchnię o 200 razy większą niż nasza skóra. Zaskakujące prawda? Jelita w każdej sekundzie naszego życia stykają się ze wszystkim, co spożywamy, więc nie tylko ze składnikami odżywczymi, ale także z toksynami, chemicznymi dodatkami do żywności, o które współcześnie nietrudno, lekami, bakteriami i drobnoustrojami, które każdego dnia mozolnie przechodzą przez nasz układ pokarmowy. Jelita odgrywają niesamowicie odpowiedzialną rolę strażnika, który nie może dopuścić do tego, by do naszego organizmu dostały się szkodliwe substancje. Zdrowie zaczyna się w jelitach, dlatego warto zastanowić się jak działa ten organ.
Jak działają nasze jelita?
W idealnym świecie w jelitach mamy same przyjazne bakterie, które codziennie wspomagają nasze trawienie, wpływają na wytwarzanie witamin z naszego pożywienia, skutecznie stymulują aktywność wyściółki jelitowej i nie wpuszczają nikogo, kto jest niepowołany do naszego organizmu. Poza tym dzięki jelitom Twój mózg wie, kiedy powinieneś przestać jeść, bo jesteś zwyczajnie syty.
Każdy nawet najmniejszy krok związany z naszym trawieniem jest dokładnie zaplanowany i przemyślany, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy. Zaczyna się w naszych ustach, a kończy na odbytnicy. W idealnym czasie pojawiają się soki żołądkowe. A doskonale zaplanowane ruchy robaczkowe pojawiają się przynajmniej raz w ciągu każdego dnia, aby skutecznie wydalić produkty przemiany materii oraz wszelkie toksyny, które mogłoby nam zagrozić.
Etapy procesu trawienia
Kiedy coś jesz, trawienie pokarmu rozpoczyna się w Twoich ustach. Ślina rozkłada węglowodany. Jedzenie następnie błyskawicznie przechodzi przez przełyk, a pokarm trafia do samego żołądka. Jeśli mamy w nim odpowiednio niskie pH to aktywują się peptydy, które rozkładają wszelkie rodzaje białka, jakie dostarczyliśmy z pożywieniem. Takie kwaśne środowisko w naszym żołądku to także ważna bariera przed drożdżami, pasożytami oraz bakteriami, które niestety każdego dnia zjadamy z naszymi posiłkami. Węglowodany zatem rozkładają się w glukozę, a białka w wartościowe aminokwasy, które później posłużą jako skuteczny budulec wszystkich tkanek oraz mięśni.
Kolejny etap drogi to jelito cienkie, gdzie odczyn pH zmienia się z kwasowego na znacznie bardziej zasadowy, gdyż wątroba i woreczek żółciowy wydziela żółć, by przygotować tłuszcze do absorpcji. Ten skomplikowany proces zachodzi na całej niemal długości jelita cienkiego. W tym miejscu także bakterie, które każdego dnia naturalnie żyją sobie w naszych jelitach (tak wiemy, jak to brzmi, że ktoś w nas żyje :)) zaczynają fermentować i karmić się zjedzonym przez nas pokarmem. Ułatwiają nam także rozkładanie go. Czasem ma to miejsce w dość nieprzyjemny sposób, szczególnie gdy znajdujemy się w towarzystwie – w postaci gazów.
Kolejno pokarm przesuwa się metodycznie w kierunku jelita grubego. To właśnie w nim dochodzi do wchłaniania wody ze spożytego przez nas posiłku i tworzy się stolec. Jednak na każdym z powyższych etapów coś może pójść nie tak, ponieważ nasze jelita mogą być nie do końca zdrowe oraz sprawne.
Kluczowe funkcje jelit:
- trawienie spożywanego pokarmu,
- wchłanianie z niego składników odżywczych,
- utrzymanie bariery przed wpływem płynącym ze świata zewnętrznego,
- współpraca z dobrymi bakteriami,
- oczyszczanie – usuwanie toksyn oraz szkodliwych produktów przemiany materii.
Jak poprawić stan jelit?
Dieta na zdrowe jelita
Jeśli zależy Ci na tym, by poznać przyczyny, tego, co się dzieje w Twoich jelitach, to musisz przyjrzeć się swojej codziennej diecie. Spożywane przez nas pokarmy wpływają na stan naszego zdrowia. Jelita są wrotami do pozostałych części ciała oraz innych organów. Tylko my możemy kontrolować te wrota, jedząc odpowiednie pokarmy i dostarczając właściwych składników odżywczych. Zdrowe jelita, dieta jest na prawdę bardzo ważna, dlatego warto dobrze się jej przyjrzeć
Niestety współczesny przemysł spożywczy nam nie pomaga. Jedzenie w określonych smakach praktycznie nas uzależnia i sprawia, że chcemy więcej i więcej. Poprzestanie na jednym kęsie, nie wchodzi w grę, kiedy np. mamy do czynienia ze smakiem słonym i słodkim. Nasz mózg zdecydowanie ma do nich słabość co koncerny spożywcze i restauracje sieciowe skwapliwie wykorzystują, zapewniając nam nieograniczony wybór słodyczy i słonych przekąsek na każdą okazję.
Cukru spożywamy zbyt dużo, często sobie tego zupełnie nie uświadamiając. Ilość żywności, która go zawiera, jest zatrważająca. Spożywając go w nadmiarze, skutecznie karmisz bakterie oraz drożdże w swoich jelitach a później zaczynasz czuć się źle. Niestety to jest konsekwencja podjętych działań. Jedyną właściwą drogą jest wyeliminowanie tych pokarmów ze swojej diety. Albo na początek, choć znaczące ograniczenie. Zawsze będzie to krok w dobrą stronę. W stronę zdrowszych jelit i lepszego samopoczucia. Przestaniesz tyć, odczuwać ciągłe zmęczenie i niewiadome bóle, a to tylko wycinek z dobrych konsekwencji zmiany diety. Jak dieta bez cukru wpływa na nasze zdrowie? Przeczytaj nasz artykuł, na ten temat!
Stres
Nasze jelita chorują nie tylko z powodu diety, ale także od wszechobecnego stresu. Wiele badań naukowych wskazuje na to, że stres może zaburzyć naturalną równowagę dobrych bakterii w naszych jelitach. A co za tym idzie, pałeczkę pierwszeństwa mogą przejąć, te, które wcale przyjazne nie są. Wielu ludzi nie potrafi radzić sobie ze stresem. Nie znajdują czasu na regenerację oraz odpoczynek, które są niezbędne, by zachować zdrowie jelit i doskonałe samopoczucie.
Leki
Żyjemy w czasach kiedy nasze zdrowie jest w coraz większe rozsypce. Ciągle na coś narzekamy, cierpimy z różnych powodów. Niemal bez przerwy przyjmujemy jakieś leki zarówno te dostępne bez recepty, jak i te, które niemal hurtowo wypisują nam lekarze.
To zjawisko pomału wymyka się nam spod kontroli, a kolejne badania wskazują, że nadużywamy leków w coraz większym stopniu. Szczególnie jeśli chodzi o leki przeciwbólowe dostępne bez recepty. W 2015 roku nasi rodacy kupili ponad 115 milionów opakowań specyfików od bólu dostępnych w marketach i na stacjach benzynowych. Wydaliśmy na nie bagatela 1,348 miliarda złotych. Dla porównania pięć lat wcześniej było to 1,096 miliarda złotych, tendencja jest więc silnie wzrostowa. No ale przecież nie bierzemy ich dla przyjemności, tylko kiedy nam coś dolega. Więc w zasadzie nie powinno być problemu. Niestety za każdym razem, gdy bierzemy leki, flora jelitowa ulega zmianie. Jeśli jeszcze do tego niewłaściwie się odżywiamy to zaburzenia jelitowe mamy jak w banku.
Konsekwencje dla zdrowia
Niewłaściwe jedzenie, zażywanie leków w sporych ilościach plus życie na wysokich obrotach powodujące stres niechybnie doprowadzi nas do szkodliwego działania toksyn ze środowiska i powstania nieszczelności w jelitach. Nieszczelnością nazywamy stan, kiedy nasze jelita przepuszczają do organizmu tylko częściowo strawione cząsteczki białka z pożywienia. Układ odpornościowy ich nie rozpoznaje, więc zaczyna je atakować, co objawia się jako wszelkiego rodzaju nadwrażliwości pokarmowe. Czasem są to wysypki, alergie, przewlekłe zapalenia zatok czy migrena. W konsekwencji może to prowadzić do zespołu jelita drażliwego oraz różnego rodzaju przewlekłych chorób autoimmunologicznych bardzo trudnych w leczeniu.
Niestety system opieki zdrowotnej na całym świecie nie pomaga. Kiedy cierpisz z powodu wysypki, to lekarz przepisuje Ci lek, który tę wysypkę zniweluje, ponieważ nie ma czasu na zastanawianie się, z czego ona się wzięła. A nasz organizm jak system naczyń połączonych działa w taki sposób, że wysypka to tylko objaw, a problem najczęściej znajduje się gdzieś indziej, gdzieś głębiej wewnątrz nas. No więc smarujemy wysypkę, która dzięki temu znika po kilku dniach i wydaje się nam, że jest po kłopocie. Jednak prawda może być nieco inna. Może się okazać, że zaleczyliśmy objaw, a problem pozostał, tyle że na chwilę uśpiony.
Jelita często są bagatelizowane w diagnozowaniu chorób i nie łączy się ich stanu z naszym bezpośrednim dobrostanem. A to błąd, ponieważ jelita podobnie jak inne ważne narządy tj. serce, płuca czy mózg odgrywają ważną dla naszego zdrowia rolę. Prawda jest niestety taka, że każdy z nas ma uszkodzone jelita – choć w różnym stopniu zależnie od naszego trybu życia, diety oraz przyzwyczajeń. Każdego dnia ponosimy bolesne konsekwencje tego stanu, o którym najczęściej nie mamy pojęcia. Bo kto by sobie zawracał głowę jelitami.
Co jeść na zdrowe jelita?
Dobra wiadomość jest jednak taka, że kiedy już sobie to uświadomimy, to możemy coś z tym zrobić i poprawić stan naszych jelit oraz naszego zdrowia w sposób, który nas zdecydowanie zaskoczy. Najlepiej już dziś wprowadzić zmiany w swoim życiu, które sprawią, że naszym jelitom (a co za tym idzie także i nam) będzie żyło się lepiej i lżej. Zrezygnujmy z przetworzonego jedzenia napakowanego chemią, cukrem, solą i tłuszczem na rzecz diety na zdrowe jelita składającej się ze świeżych składników, które będą jak najmniej przetworzone.
Zadbajmy o relaks i czas dla siebie, wtedy stres nie będzie odciskał na nas tak mocno swojego piętna. Może wypróbujmy medytację albo jogę, by uspokoić galopujące myśli, które sprawiają, że nie potrafimy się odciąć od problemów.
Zamiast kolejnej tabletki od bólu wyjdźmy na świeże powietrze bez względu na pogodę. A drobne schorzenia spróbujmy wyleczyć bez antybiotyku domowymi sposobami naszych babć.
Wprowadźmy te niewielkie zmiany na miesiąc na próbę. Gwarantujemy, że wyniki przejdą Wasze najśmielsze oczekiwania i będziecie chcieć więcej. A Wasze jelita tylko Wam za to podziękują zdrowiem oraz doskonałym samopoczuciem.
Witamina D - słońce w służbie naszego zdrowia
Żyjemy w czasach niesamowicie dużego postępu technologicznego. Niestety często płacimy za niego wysoką cenę, ponieważ walutą jest nasze zdrowie. Dzięki powszechnemu postępowi nasze życie wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze 20-40 lat temu, choć często nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy. Człowieka współczesnego można by z powodzeniem nazwać „budynkowym”, ponieważ znaczną część swojego dnia i życia spędza on w budynkach bez dostępu światła słonecznego.
My a nasi przodkowie
Nasz styl życia skrajnie różni się od tego, jaki prowadzili np. ludzie w czasach prehistorycznych. Badania pokazują, że współczesny człowiek mający do dyspozycji mnóstwo udogodnień tj. samochody, windy, komunikacja miejska samodzielnie porusza się każdego dnia między 600 a 800 metrów! Dla porównania bardzo dawni przodkowie pokonywali codziennie pieszo około 20 kilometrów. Nic więc dziwnego, że nie mieli problemów z nadwagą i odpowiednią ilością promieni słonecznych. Podobnie sprawa ma się z różnorodnością naszego pożywienia. Jemy zaledwie 30 procent tego, co jedli ludzie pierwotni. No tak, ale my przecież mamy żywność przetworzoną, więc jest szybko, wygodnie i...niezdrowo.
Jeśli kiedykolwiek zniknie słońce, zniknie także życie na naszej planecie. To ono wspiera każdą formę życia na ziemi i wytwarza niezbędne wszystkim organizmom żywym ciepło. To słońce sprawia, że żyjemy i mamy co jeść. Wszyscy o tym wiemy, nie jest to wiedza tajemna dostępna tylko dla wybranych. Tym bardziej dziwi więc fakt, że każdego dnia w pełni świadomie wykluczamy słońce z naszego życia. Często promienie słoneczne uważamy nie za sprzymierzeńca a za wroga, który wpływa na powstawanie raka skóry.
Uwielbiane słońce
A przecież nie zawsze tak było. W starożytnym Egipcie, Grecji oraz kulturze Inków słońce było wielbione jako bóstwo. Także dawna medycyna wspominała o leczeniu promieniami słonecznymi. Niewiele osób wie, że w Imperium Rzymskim mieszkańcy budowali swoje domy tak, aby na dachu zawsze znalazło się miejsce do zażywania kąpieli słonecznych. Kolejne wieki na przemian wykluczały i włączały terapie związane ze słońcem do swojego życia. W czasach wielkiego uprzemysłowienia, kiedy spora liczba pracowników została zatrudniona w halach produkcyjnych bez dostępu światła, powszechnie stosowane były wakacyjne wyjazdy na wieś, aby złapać nieco promieni słonecznych. Nawet w naszym kraju pamiętamy jeszcze instytucję „wczasów pod gruszą”, w ramach których firmy refundowały pracownikom prywatny wyjazd poza miasto do rodziny czy znajomych.
Leczenie promieniami słonecznymi pomału traciło na znaczeniu wraz z rozwojem farmacji. Przecież skoro większość chorób można wyleczyć lekami to, po co korzystać ze słońca. Ekspozycja na promienie słoneczne zaczęła mieć jeden cel – opaleniznę. Która przecież w zasadzie jest efektem ubocznym napromieniowania słonecznego – nasza skóra w ten sposób broni się przed nadmiarem słońca, odkładając pigmenty. Niestety często podczas opalania nie bierze się pod uwagę słów dawnego mistrza medycyny Paracelsusa „Tylko dawka czyni truciznę”, ponieważ to nie samo słońce jest problemem, ale nasze nieumiejętne z niego korzystanie.
Jak to działa?
Do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku witaminę D łączono tylko i wyłącznie z przemianą materii w kościach i występującą wśród dzieci krzywicą. Kiedy jednak odkryto rolę aktywnej witaminy D – kalcytriolu, rozpoczęto badania na szeroką skalę, które miały wskazać na dokładne jej działanie w naszych organizmach. To doprowadziło do odkrycia receptorów witaminy D (VDR) w naszych komórkach. Receptory te występują np. w naszych ścianach komórkowych i stanowią tam swoistego rodzaju zawór bezpieczeństwa, który otwiera się, tylko przy pomocy witaminy D. Komórki poprzez receptory odbierają różnorodne substancje zarówno wewnątrz, jak i w ścianach komórkowych.
Witamina D nosząca chemiczną formę: 25-hydroksycholekalcyferolu należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach podobnie jak A, E oraz K. Najnowsze badania pokazują, że jest ona także spokrewniona chemicznie z hormonami płciowymi estradiolem, oraz testosteronem, a także z tymi wytwarzanymi przez tarczycę.
Wytworzona w wątrobie prowitamina D wiąże się z białkiem i jest transportowana przez układ krwionośny do naszego największego narządu – naszej skóry. Tam w rezultacie promieniowania ultrafioletowego wytwarzanego przez słońce powstaje kolejna substancja cholekalcyferol, który z pomocą tych samych białek wraca do naszej wątroby. Ta zaś tworzy bazę dla przemiany witaminy D dla całego organizmu w 25-hydroksycholekalcyferol (25-OH-D3), który dopiero w poszczególnych komórkach naszego ciała staje się kalcytriolem. Reaguje on w komórkach z opisanymi wcześniej receptorami witaminy D (VDR), które następnie różnymi drogami włączają się w przemianę komórkową i sterują niezliczoną ilością genów. Niepotrzebny już organizmowi kalcytriol jest dezaktywowany przez odpowiednie enzymy i wydalany w postaci kwasu kalcytriolowego.
W ostatnich latach badacze koncentrują się na kolejnych obszarach oddziaływania witaminy D na nasze organizmy. Chodzi mianowicie o jej wpływ na nasz układ immunologiczny, powstawanie guzów nowotworowych, chorób sercowo – naczyniowych, schorzeń związanych z ośrodkowym układem nerwowym.
Jak dużo witaminy D potrzebujemy?
Aby zapewnić sobie odpowiedni poziom witaminy D (czyli >30 ng/ml) konieczna jest codzienna podaż minimum 4000 IU. Matki karmiące potrzebują jej aż 6000 IU. W przypadku dzieci dzienna dawka wynosi 1000 IU na każde 12-15 kilogramów wagi ciała. Zasadniczo przedawkowanie witaminy D nie wiąże się z żadnymi skutkami ubocznymi. Aktualnie dzienny limit podaży przyjmuje się na poziomie 4000 IU, a wartość do 10 000 uważa się za bezpieczną. Jeśli chcemy określić poziom witaminy D w naszym ciele, to można to zrobić z pomocą testu laboratoryjnego. Jednakże z racji tego, że należy on do profilaktyki, jego koszt najczęściej będziemy musieli ponieść z własnej kieszeni.
Zasadniczo nasza skóra jest w stanie wytworzyć, tyle witaminy D ile jest nam potrzebne. Jednak na to ile jej rzeczywiście wytworzy, mają wpływ różnorakie czynniki a wśród nich np. położenie słońca i wiążąca się z nim szerokość geograficzna, w której najczęściej przebywamy, nasz wiek, kolor skóry oraz styl życia. No i ten ostatni punkt stanowi największy problem. Na wcześniejsze mamy znikomy wpływ.
Badania pokazują, że w krajach wysoko uprzemysłowionych niedobór witaminy D ma praktycznie każdy. Sytuacja wygląda jeszcze gorzej w miesiącach zimowych, kiedy zasadniczo światła słonecznego jest znacznie mniej. Co ciekawe nawet w rejonach, które na brak słońca nie narzekają jak Indie czy Floryda problem niedoboru witaminy D jest powszechny.
Od małych dzieci po osoby starsze wszyscy mamy ten problem. Szczególnie narażone są kobiety w ciąży, które przecież zaopatrują w witaminę D, de facto dwie osoby co w konsekwencji może prowadzić do dużych niedoborów i ich negatywnych następstw. Niestety w dużej mierze ponosimy odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Na potęgę stosujemy środki ochrony przeciwsłonecznej z uwagi na powszechny pogląd, że bez ochrony dostaniemy raka skóry.
Skąd pozyskiwać witaminę D?
Pożywienie
Zasadniczo z pozyskiwaniem witaminy D z pożywienia jest niewielki, aczkolwiek znaczący problem, gdyż jej warte zauważenia ilości zawiera właściwie tylko tran z wątroby ryb. Aby jednak przyjąć, w ten sposób całe dzienne zapotrzebowanie na witaminę D musielibyśmy wypić go 3-4 łyżki każdego dnia. Do tego dochodzą ostrzeżenia, które odradzają zbyt duże spożycie tranu. Jeśli chodzi, o inne produkty spożywcze zawierające witaminę D to są to ryby zimnowodne tj. np. łosoś, sardynki, tuńczyk, sok pomarańczowy, mleko, jaja. Jednak nie ma się co oszukiwać, są to ilości tak niewielkie, że zapewnienie sobie tymi produktami odpowiedniej ilości witaminy D jest praktycznie niemożliwe, bo kto z nas dziennie je 50 jaj!?
Kąpiele słoneczne
Skóra wystawiona na słońce jest i zawsze będzie najlepszym źródłem witaminy D. Co ciekawe skórę stosunkowo łatwo oszukać, bo jest jej bez różnicy czy promienie UVB pochodzą ze słońca, czy ze sztucznego światła. Ma to szczególnie duże znaczenie w miesiącach zimowych, kiedy można korzystać ze specjalnych lamp imitujących promienie słoneczne. Ważne jest jednak, byśmy regularnie wystawiali duże powierzchnie naszej skóry na dostatecznie silne promieniowanie UVB. Pojawia się więc naturalne pytanie, ile stanowi odpowiednia ilość?
Jeśli przyjmiemy wartości dla naszej szerokości geograficznej, to zasadniczo zaleca się, aby wystawiać na słońce trzy lub cztery razy w tygodniu na 15 minut ramiona, dłonie i twarz. Najlepiej robić to w południe, kiedy słońce operuje najbardziej. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że najwięcej nowotworów skóry (70%) dotyczy właśnie twarzy, zaleca się, aby podczas ekspozycji na słońce osłaniać ją kapeluszem lub czapką z daszkiem. Zamiast twarzy można wystawić na słońce np. nogi, które mają dużą powierzchnię i doskonale przyswoją słońce. Ogólnie rzecz biorąc, im więcej ciała wystawimy na słońce, tym lepiej. Umiarkowanie w kąpielach słonecznych to słowo klucz, o którym wielu zdaje się zapominać. A nasze obcowanie ze słońcem jest konieczne dla naszego zdrowia oraz dobrego samopoczucia.
Niestety w naszej szerokości geograficznej często mamy do czynienia z zachmurzeniem i wtedy to już bardziej zgadujemy ile czasu to odpowiednio dużo, kiedy niebo jest zasnute chmurami i słońce oczywiście operuje znacznie słabiej. Nadrabianie zaległości, kiedy jest pogodnie, też nie jest dobrym pomysłem, bo możemy sobie tylko zaszkodzić. Biorąc pod uwagę fakt, że po 20-30 minutach nasza skóra się zaczerwienia, co może w konsekwencji prowadzić do poparzenia słonecznego. Ponadto nie oszukujmy, się od listopada do marca niewiele w tej sprawie zdziałamy, bo słońce jest zbyt słabe, by, wytworzyć w naszej skórze witaminę D. Należy więc poszukać jakichś alternatywnych źródeł jej pozyskiwania.
Solarium
Wykorzystywane jest w nim bogate w energię promieniowanie UV. Należy jednak dozować je odpowiednio w profilaktyczny sposób, a nie z powodów estetycznych. Wtedy takie postępowanie ma jakikolwiek sens. W niektórych salonach możemy sprawdzić typ swojej skóry i dokonać pomiaru pigmentacji. Na tej podstawie policzymy, ile czasu możemy bezpiecznie spędzić w solarium bez ryzyka poparzenia słonecznego. Ponieważ to właśnie ono zwiększa prawdopodobieństwo powstania nowotworu skóry.
Suplementacja
Na rynku dostępnych jest wiele suplementów diety zawierających witaminę D. Zasadniczo różnią się tylko jej dawką oraz ewentualnymi dodatkami. Najlepiej najpierw zrobić badanie, aby określić, jakie mamy ewentualne braki i na tej podstawie dobrać suplement o odpowiedniej dawce witaminy D. Warto przed rozpoczęciem zażywania preparatu skonsultować się z lekarzem. Możemy suplementować się regularnie lub przy dużych niedoborach zastosować tzw. krótkoterminowe nasycenie. Wszystko zasadniczo zależy od tego, w jakim stopniu brakuje nam hormonu słonecznego.










