Co to jest indeks glikemiczny? Jakie produkty mają wysoki a jakie niski?

Co to jest indeks glikemiczny? Jakie produkty mają wysoki a jakie niski?

W czasach, które poprzedzały odkrycie indeksu glikemicznego (IG), sądzono, że wszystkie węglowodany podane w takiej samej ilości mają identyczny wpływ na stężenie cukru we krwi. Stąd też wzięły się powszechne zalecenia dla pacjentów z cukrzycą, aby odstawić wszelkie węglowodany (w tym także zboża, owoce, strączki). Taka dieta była trudna do zbilansowania i zastosowania oraz bardzo uciążliwa dla pacjentów. Zmieniło to dopiero odkrycie pewnego amerykańskiego naukowca.

Co to jest indeks glikemiczny i kiedy został odkryty?

W połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku P. A. Carpo pracujący na Uniwersytecie Stanforda z pomocą swoich rozlicznych badań dowiódł ponad wszelką wątpliwość, że każdy z węglowodanów ma inny wpływ na stężenie cukru we krwi. Równocześnie z tym ukuł tezę, że diabetycy nie muszą rezygnować ze spożywania węglowodanów. Muszą jedynie skupić się na tych, które powodują niewielki wzrost cukru we krwi. Ponadto jego eksperymenty dowiodły, że rozsądne spożywanie węglowodanów może wręcz ustabilizować przebieg choroby cukrzycowej.W roku 1981 Dawid Jenkins pracujący na Uniwersytecie Toronto w Kanadzie na podstawie prac Carpo podjął się pogrupowania węglowodanów na podstawie ich oddziaływania na stężenie cukru we krwi. Każdemu z osobna nadał odpowiedni indeks wyliczony w odniesieniu, do glukozy której przypisał wartość bazową 100. Indeks glikemiczny jest tym wyższy, im większe jest stężenie glukozy we krwi. Zarówno Carpo, jak i Jenkins byli diabetologami, tak więc stawiali sobie za zadanie zwiększenie komfortu diabetyków w codziennym odżywianiu. Poza tym indeks glikemiczny mógł znacząco wpisać się w skuteczne leczenie cukrzycy. Jednak w tamtych czasach odkrycie to nie wywołało sensacji. Nawet obecnie po wielu latach diabetolodzy podchodzą do niego z rezerwą pomimo namacalnych dowodów na skuteczność tej metody odżywiania w leczeniu cukrzycy.

Błędny podział na cukry szybko oraz wolno przyswajalne

Przez wiele lat funkcjonował wśród dietetyków błędny podział na cukry szybko oraz wolno przyswajalne. Do grupy pierwszej zaliczono cukry składające się z jednej lub dwóch cząsteczek np. glukoza czy sacharoza. Myślano, że szybka przyswajalność ma związek z ich prostą budową. Do wolno przyswajalnych cukrów zaliczono np. skrobie, które mają złożoną budowę, a co za tym idzie ich uwalnianie glukozy, przebiega wolniej. Na szczęście w roku 1978 M.L. Wahlqvist naukowiec z Australii wykazał, że te funkcjonujące przez wiele lat przekonania są całkowicie błędne. Udowodnił on, że „złożoność cząsteczki węglowodanu nie warunkuje prędkości, z jaką glukoza jest uwalniana i przyswajana przez organizm”. Na podstawie badań Australijczyka stwierdzono, że maksymalne stężenie cukru we krwi po spożyciu na czczo absolutnie każdego węglowodanu następuje w tym samym czasie i czas ten oscyluje w okolicach pół godziny od konsumpcji. Tak więc tempo przyswajania węglowodanów nie różni się w zależności od ich rodzaju. Należy więc skupić się na węglowodanach, z perspektywy tego, jak ich spożycie wpływa na poziom cukru we krwi. I w tym pomaga nam właśnie indeks glikemiczny.

Metoda Montignaca

Naukowiec Michel Montignac odkrył koncepcję indeksu glikemicznego, w 1980 roku, poszukując dla siebie skutecznej metody na zrzucenie wagi. Zwrócił baczną uwagę na to, że pomimo iż została ona sporządzona na użytek diabetyków, to może być skuteczna także w redukcji wagi – szczególnie że badania pokazują, iż blisko 85% cukrzyków cierpi jednocześnie z powodu otyłości. Postanowił odchudzające działanie tej koncepcji sprawdzić na sobie, ponieważ od dzieciństwa zmagał się bezskutecznie z nadprogramowymi kilogramami. W ciągu trzech miesięcy schudł 16 kilogramów, a w kolejnych miesiącach jeszcze 5 kilogramów stosując dietę, opartą o indeks glikemiczny bez ograniczeń kalorycznych po prostu dzieląc produkty spożywcze na „dobre” oraz „złe” węglowodany. Swoje wnioski Montignac zawarł w wydanej w 1986 roku książce „Dieta dla biznesmena” oraz w kolejnej publikacji „Jeść, aby schudnąć”. Ostra krytyka dietetycznego światka sprawiła, że do końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia koncepcja indeksu glikemicznego była nieuznawana przez profesjonalistów. Jednak w tym samym czasie jej skuteczność potwierdzali zwykli ludzie, którzy ją z powodzeniem stosowali. A kolejne książki o Metodzie Montignaca wspinały się na listy bestsellerów w wielu krajach.

Uznanie po latach

Dopiero rok 1997 przyniósł zmianę. Dwie znaczące instytucje należące do ONZ, FAO (Ford Administration Organisation) oraz WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) oficjalnie uznały, że koncepcja indeksu glikemicznego może skutecznie pomóc w walce z epidemią otyłości na świecie. Wraz za tym poszło także większe zainteresowania tą koncepcją przez badaczy cukrzycy.

Podział produktów pod względem indeksu glikemicznego (niski i wysoki poziom)

Produkty o wysokim indeksie glikemicznym

Nietrudno zauważyć, że bardzo duża część produktów spożywczych o wysokim indeksie glikemicznym to pokarmy współczesne spożywane przez ludzi od nie więcej jak 200 lat.

Cukier

Jeszcze w osiemnastym wieku pozyskiwanie cukru z trzciny cukrowej było tak drogie, że nie był on w powszechnym użyciu. Używali go jedynie aptekarze. Trudno w to uwierzyć, ale w roku 1800 w Europie roczne spożycie cukru na osobę wynosiło mniej niż kilogram. Jednak kiedy w 1812 roku odkryto, że można pozyskiwać go z buraków, używanie cukru z roku na rok rosło. W tej chwili wynosi około 40 kg rocznie na osobę w Europie i ponad 60 kg w Stanach Zjednoczonych.

Mąki rafinowane

Przez wieki ludzie jedli chleb wykonywany z mąki nieoczyszczonej lub razowej. Biała mąka podobnie jak cukier była droga, gdyż przesiewało się ją ręcznie. Wszystko zmieniło wynalezienie młyna cylindrowego w roku 1870. Z roku na rok oferowana mąka stawała się coraz bielsza. Wszystko po to by lepiej się ją konserwowało.

Ziemniaki

Jeszcze na początku dziewiętnastego wieku wykorzystywano je jedynie jako karmę przeznaczoną do sukcesywnego tuczenia świń. Do ludzkiego menu weszły w czasie rewolucji francuskiej, kiedy to pomogły w walce z postępującym głodem. Jak weszły do jadłospisu, tak się w nim na dobre zadomowiły i ich spożycie rosło z każdym rokiem. Warto pamiętać, że skuteczną metodą na obniżenie indeksu glikemicznego ziemniaków z około 90 do około 65 jest ugotowanie ich w mundurkach.

Zboża hybrydowe i modyfikowane genetycznie

Tutaj niepodzielnie króluje kukurydza, której indeks glikemiczny wynosi około 70. Kukurydzę odkryto wraz z odkryciem Ameryki. Stanowiła ona podstawę jadłospisu Indian, a jej indeks glikemiczny w tych czasach był niski. Dopiero kiedy zaczęto modyfikować ją genetycznie, aby uzyskać większe plony, jej indeks glikemiczny dramatycznie wzrósł.

Konserwanty

Wszelkiego rodzaju środki konserwujące, zagęszczacze, środki żelujące, skrobia modyfikowane, które znajdziemy w daniach gotowych, mają indeks glikemiczny bliski 100. Warto o tym pamiętać sięgając po coś, co z jednej strony ułatwia nam życie, a z drugiej nieuchronnie spowoduje tycie.

Produkty o niskim indeksie glikemicznym

Łatwo zauważyć, że w grupie produktów o niskim indeksie glikemicznym królują pokarmy naturalne i nieprzetworzone, którymi odżywiali się nasi przodkowie niecierpiący na nadwagę. Niski indeks glikemiczny mają: zboża nierafinowane z pełnego przemiału,zboża uprawiane od wielu wieków tzw. zboża dawne: żyto oraz gryka zwyczajna, pszenica orkisz, quinoa – komosa ryżowa, kamut,dawne odmiany ryżu np. basmati,makarony wyprodukowane z pszenicy durum, warzywa oraz owoce,nasiona roślin strączkowych tj. ciecierzyca, groch, fasola, soczewica, soja itp.

Klasyfikacja

Jeśli chcemy zastosować koncepcję indeksu glikemicznego w swojej codziennej diecie, to ważne jest, aby wiedzieć jaki podział najlepiej uwzględnia rzeczywistą fizjologię trawienia. 

Wygląda to następująco: 

  • niski indeks glikemiczny to taki który nie przekracza 35, 
  • średni indeks glikemiczny wynosi od 35 do 50, 
  • wysokie indeksy glikemiczne to wszystkie powyżej 50.

Ładunek glikemiczny

Stężenie cukru w organizmie jest wynikiem indeksu glikemicznego spożywanego produktu, ale także ilości węglowodanów, jakie ten produkt zawiera. Ładunek glikemiczny (GL) obliczamy, mnożąc indeks glikemiczny danego pokarmu, przez ilość zawartego w nim węglowodanu (gramy w porcji) i dzieląc otrzymany wynik przez 100.Zasadniczym zadaniem ładunku glikemicznego jest pokazanie nam, że pomimo iż niektóre węglowodany mają niski indeks glikemiczny, to mogą w konsekwencji spowodować znacznie wyższy poziom cukru we krwi niż węglowodany, które mają wysoki indeks glikemiczny, a ich wpływ na poziom glukozy jest znacznie słabszy. Ponieważ czynnikiem zasadniczym jest zawartość czystych węglowodanów w produkcie.Koncepcja ładunku glikemicznego dotyczy jednak tak niewielu produktów, a jej dokładne zrozumienie jest problematyczne, że najczęściej pozostaje się przy indeksie glikemicznym, pamiętając o kilku wyjątkach, którym jest np. fruktoza (ma niski indeks glikemiczny, ale dużo węglowodanów).

Podsumowanie

Koncepcja indeksu glikemicznego może być bardzo pomocna w komponowaniu diety, która ma za zadanie redukcję masy ciała. Tak naprawdę to stosujemy ją każdego dnia, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Przecież wiele diet zaleca spożywanie produktów pełnoziarnistych, kasz, warzyw oraz owoców – czyli produktów o niskim indeksie glikemicznym. Jednocześnie należy pamiętać, że koncepcja ta odnosi się tylko do produktów, które w swoim składzie zawierają węglowodany. Do kwestii zdrowego odżywiania należy podejść wielokierunkowo tak, aby stosowane rozwiązania przyniosły nam pożytek.


Żywienie a stres. Czy dieta wpływa na nasze samopoczucie?

Żywienie a stres. Czy dieta wpływa na nasze samopoczucie?

Stres jest to stan organizmu, podczas którego czynniki stresogenne przeważają nad czynnikami obronnymi. Stres może być inicjowany przez wiele różnorodnych bodźców, wśród nich możemy wymieć: czynniki psychiczne, fizyczne i fizjologiczne.

Czy dieta ma związek ze stresem?

Pokarm, który spożywamy również może mieć wpływ na nasz stan psychiczny. Żywienie może pogłębiać stany depresyjne, jak i w drugą stronę stymulować do pobudzenia. W żywności również występują różne witaminy, składniki mineralne i inne składniki, które wpływają na naszą psychikę. Stres w sposób pośredni, jak i bezpośredni wpływa na powstawanie różnych chorób, w tym chorób układu krążenia, chorób układu pokarmowego. Stres może również przyczyniać do powstawania chorób nowotworowych, w tym np.: raka sutka.

Styl naszego życia, czyli nasze relacje z otaczającym światem mogą stymulować do powstawania chorób. Choroby, które powstały na skutek, specyficznych cech osobowościowych noszą nazwę chorób psychosomatycznych. Wszystkie emocje, które odczuwamy mają bezpośrednie przełożenie na naszą fizjologię, a także na funkcje biochemiczne i całe funkcjonowanie organizmu.

Gdy odczuwamy radość, smutek, euforię, wydzielają się specyficzne neuroprzekaźniki, hormony. Stany emocjonalne mogą powodować przyspieszenie akcji serca, wpływać na procesy trawienne, oddziaływać na układ odpornościowy. W skutek długotrwałego stresu nasilają się procesy kataboliczne, czyli procesy rozkładu. Może dochodzić do rozpadu wielu ważnych dla organizmu związków i struktur. W szczególności struktur białkowych i lipidowych.

Dieta a stres - jakie składniki pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie?

Zatem nasuwa się pytanie?  W jaki sposób żywność może wpływać na nasze stany emocjonalne? Otóż w żywności występuje wiele substancji psychoaktywnych. Już dawno zauważono zależność pomiędzy spożywaniem różnych produktów, a stanem psychicznym.

Jednym z najbardziej oczywistych przykładów jest wpływ kawy na organizm człowieka. Także kakao, które zawiera teobrominę i herbata, która zawiera teinę wpływają na nasz stan psychiczny w sposób podobny do kawy. Spożywanie produktów, które zawierają kofeinę zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę Alzhaimera.

Wśród składników odżywczych, które wpływają na stany emocjonalne można zaliczyć: węglowodany, białko, które jest bogate w aminokwas tryptofan, tyrozynę, witaminy B1, B6, B12, Witaminy antyoksydacyjne takie A, C, E, beta karoten, flawonoidy, magnez, selen, cynk, miedź i mangan.

Węglowodany szczególnie te, które powodują szybki wzrost poziomu glukozy we krwi, powodują wydzielanie endorfin.  Związki te wpływają na to, że jesteśmy bardziej optymistycznie nastawieni do życia.

Serotonina powstaje z aminokwasu tryptofanu. Aminokwas ten możemy znaleźć w nabiale, produktach drobiowych, rybach, a także bananach i suszonych daktylach. Prawidłowy poziom serotoniny we krwi wpływa na to, że mamy mniejszą tendencję do smutku i przygnębienia.

Witamina B1 zwiększa aktywność neuroprzekaźnika acetylocholiny, przez co wpływa na prawidłowe działanie układu nerwowego. Witamina B12 uczestniczy w tworzeniu się otoczki mielinowej wokół włókien nerwowych, przez co możliwe staje się przewodzenie impulsów nerwowych. Witamina B12 występuje jedynie w świecie zwierzęcym, głownie w mięsie, a także w jajach i przetworach mlecznych.

Witamina B6 zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona, a także uczestniczy w syntezie wyżej wymienionej serotoniny.

Witaminy antyoksydacyjne ochraniają struktury organizmu, które często są zbudowane są z składników o charakterze tłuszczowym. Wśród składników mineralnych, które wpływają na układ nerwowy, główny prym wiedzie magnez. Niedobór magnezu sprzyja depresji. Pierwiastek ten wpływa również na zmniejszenie napięcia naszych mięśni, powodując rozluźnienie.

Ochrona organizmu przed negatywnymi skutkami stresu powinna opierać się na dostarczeniu wyżej wymienionych składników. Do diety można włączyć rośliny, które są źródłem składników o działaniu uspokajającym, antyoksydacyjnym.


Szybka przemiana materii – co ma na nią wpływ?

Szybka przemiana materii - co ma na nią wpływ?

Każdy, kto choć raz w życiu był na diecie, z powodzeniem potwierdzi, że spożywanie mniejszej liczby kalorii to jedno a ich spalanie to zupełnie inna sprawa. Przemiana materii jest kwestią indywidualną. Wszyscy znamy przecież osoby, które każdego dnia zjadają dużo, a pomimo to wciąż pozostają szczupłe i nie muszą się martwić o nadmiar tłuszczu – mówimy wtedy, że mają dobrą przemianę materii. Na drugim biegunie są wszyscy Ci (zdecydowana większość), którzy ciągle zmagają się z nadprogramowymi kilogramami i popularnie stwierdzają, że to wina wolnej przemiany materii.

Jednak wolny czy szybki metabolizm nie jest nam dany raz na zawsze. Zmienia się w ciągu naszego życia i zdecydowanie zwalnia po przekroczeniu trzydziestu lat. Na szczęście istnieje całkiem sporo sposobów, aby go rozruszać i pomóc sobie tym samym w utracie nadprogramowych kilogramów oraz oponek, które spędzają nam sen z powiek.

Co znajdziesz w artykule?

Przemiana materii - co to jest?

Metabolizm to wszystkie reakcje chemiczne, jakie zachodzą w naszych komórkach związane z przemianą przyjętych z pokarmem składników odżywczych na energię oraz usuwaniem z organizmu zbędnych produktów ubocznych. W procesie tym biorą udział hormony oraz enzymy wytwarzane między innymi przez przysadkę mózgową, nadnercza, tarczycę, jajniki oraz trzustkę. To dzięki przemianie materii w naszych ciałach zachodzą procesy sprawiające, że żyjemy.

Podstawowa przemiana materii

Nazywana w skrócie PPM to energia, która jest niezbędna, aby podtrzymać komplet podstawowych czynności życiowych w naszym organizmie, gdy nie wykonujemy żadnych czynności i np. śpimy. Potrzebujemy jej, aby oddychać, by nasze narządy działały bez zarzutu, aby odbywało się krążenie krwi, a temperatura naszego ciała utrzymywała się na stałym poziomie.

Dokładne obliczenie PPM jest sprawą dość złożoną oraz skomplikowaną, ponieważ zależy od wielu zmiennych tj. wiek, płeć, waga oraz wzrost. Dlatego ogólnie przyjmuje się, że organizm kobiety zużywa w ciągu godziny 0,8 do 0,9 kalorii na każdy kilogram jej ciała, a u mężczyzn ten wskaźnik jest na poziomie 1 kalorii. Dodatkowo należy pamiętać, że z wiekiem nasze zapotrzebowanie kaloryczne spada – zakłada się, że co 10 lat naszego życia powinniśmy zmniejszać kaloryczność naszych posiłków o około 50 kalorii.

Czym są komórki tłuszczowe?

Jak już wiemy, część energii z pożywienia zostaje spożytkowana bezpośrednio przez nasz organizm, aby podtrzymywać funkcja życiowe. Pozostaje jej jednak jeszcze sporo do zużycia podczas wykonywanego przez nas codziennego wysiłku. Jeśli zostaje jej zbyt wiele, to organizm przezornie odkłada ją na „gorsze czasy” jako znienawidzony przez nas tłuszcz. Za ten mechanizm możemy podziękować naszym przodkom, którzy nie mieli jedzenia pod dostatkiem i musieli mieć zapasy, z których w razie głodu można by czerpać energię niezbędną do przeżycia. O ironio coś, co pozwoliło przetrwać naszemu gatunkowi, teraz przyczynia się do otyłości i związanych z nią chorób zagrażających zdrowiu oraz życiu.

Wolna przemiana materii

Badania pokazują, że prawie 90% zaburzeń metabolizmu wynika ze stylu życia, jaki prowadzimy, a tylko 10% powstaje w wyniku choroby, czyli niedoczynności lub nadczynności organów tj. tarczyca, trzustka, jajniki czy inne gruczoły, które biorą aktywny udział w sterowaniu naszą przemianą materii. Tak więc należy pamiętać, że jeśli zmiana diety oraz nawyków żywieniowych i stylu życia nie przynosi upragnionych efektów, to warto odwiedzić lekarza i sprawdzić, czy nie dzieje się nic czym należałoby się zająć.

Objawy zbyt wolnej przemiany materii

      • szybsze przybieranie na wadze niż wcześniej (nawet jeśli nic w naszej diecie się nie zmieniło albo jemy naprawdę mało)
      • nie chudniemy, pomimo że dużo się ruszamy, cellulit oraz tłuszcz pojawił się w miejscach, w których do tej pory go nie było,
      • wypadają nam włosy,
      • skóra na stopach oraz piętach nam pęka,
      • po południu spada nam cukier i mamy znacznie większą ochotę na słodycze.

Skutki zwolnionego metabolizmu

Jeśli nie zorientujemy się w porę, że nasza przemiana materii niebezpiecznie zwalnia, to oprócz wzrostu wagi możemy doprowadzić się do wielu innych nieprzyjemnych w skutkach konsekwencji tj. ciągłe zmęczenie, senność, uczucie zimnych rąk oraz stóp związane z nieprawidłowym krążeniem krwi, zmniejszenie wydajności fizycznej oraz intelektualnej, problemy z pamięcią i koncentracją, niechęć do życia.

Co wpływa na przemianę materii?

Jedz śniadania

Pamiętaj, by nie wychodzić z domu bez śniadania. Optymalnie będzie, jeśli zjesz je do 30 minut od obudzenia. Dzięki pożywnemu, zdrowemu śniadanie unikniesz spadków energii w ciągu dnia, zmęczenia, niezdrowych słodkich lub słonych zachcianek czy wielu filiżanek kawy, których będziesz potrzebować, aby się pobudzić do działania.

5 posiłków dziennie kluczem do sukcesu

Dzięki temu Twoja przemiana materii „ruszy z kopyta”. Zamień trzy duże posiłki w ciągu dnia na pięć mniejszych i zobacz, co się stanie? Najlepiej jedz co 3-4 godziny. Jeśli między posiłkami masz ochotę na przekąskę, to wybieraj te zdrowe, czyli migdały, owoce, pestki lub orzechy.

Pij więcej wody – najlepiej zimnej

Kiedy nasz organizm jest odwodniony, spowalnia wszystkie czynności także metabolizm. Dlatego tak ważne jest odpowiednie nawodnienie. Powinniśmy wypijać właściwą ilość wody każdego dnia. Absolutne minimum to 8 – 10 szklanek wody dziennie, a jeśli pracujemy fizycznie lub intensywnie trenujemy to znacznie więcej. Aby dodatkowo podkręcić metabolizm, pijmy zimną wodę, do której ogrzania organizm spali dodatkowe kalorie.

Jedz produkty zawierające dużo błonnika

Błonnik wspiera zdrowe trawienie i przyspiesza przemianę materii. Znajdziesz go w:

      • roślinach strączkowych (zawierają one szczególną odmianę błonnika, który oczyszcza nasz układ pokarmowy z toksyn i złogów oraz trwale reguluje poziom cukru w naszej krwi)
      • otrębach,
      • kaszach różnego rodzaju,
      • grochu,
      • pieczywie pełnoziarnistym (żytnie, graham, pumpernikiel),
      • owocach i warzywach.

Jedz więcej owoców oraz warzyw

Owoce cytrusowe są prawdziwym pogromcą tłuszczu z racji dużej zawartości witaminy C. Warto więc na stałe włączyć je do codziennego menu, szczególnie że ich dostępność w naszych sklepach jest ogromna i przez cały rok. Inne owoce i warzywa zawierające witaminę C to: cytryny, pomidory, czerwona papryka, truskawki, maliny, brokuły, owoce jagodowe, zielone warzywa liściaste, brokuły, chrzan. Ponadto warto włączyć do naszej diety jabłka oraz gruszki.

Wzbogać swoją dietę w pokarmy bogate w witaminę B

Jeśli zależy nam na rozkręceniu naszego metabolizmu, to powinniśmy pamiętać, aby zjadać produkty zawierające dużą ilość witaminy B tj. rośliny strączkowe, drób, chude mięso, mleko, jogurt, produkty z pełnego ziarna.

Przyprawiaj na zdrowie

Wprowadź do swojej diety przyprawy, które podkręcą Twój metabolizm tj. pieprz, imbir, ostra papryka, sproszkowany czosnek, gorczyca, chrzan, pieprz cayenne, curry, cynamon, mięta pieprzowa, ostra musztarda.

Pij herbatę

Zielona herbata wypita przed ćwiczeniami zwielokrotni spalanie tłuszczu. Czerwona zaś przyspiesza metabolizm tłuszczów. Powinniśmy wypijać jej kilka filiżanek dziennie przed wysiłkiem fizycznym także tak prostym, jak np. spacer z ukochanym czworonogiem. Herbata biała bogata jest w antyoksydanty i kofeinę, przez co wpływa na naszą przemianę materii.

Inne sposoby na przyspieszenie metabolizmu

Sport

Regularne uprawianie sportu i umiarkowany wysiłek fizyczny to podstawa do zachowania zdrowia oraz dobrej przemiany materii. Znajdźmy swoją ulubioną formę ćwiczeń ruchowych i trenujmy minimum trzy raz w tygodniu po trzydzieści minut, ponieważ dopiero po upływie dwudziestu minut nasz organizm sięga po zasoby energii zmagazynowane w tłuszczach.

Sen

Nie mniej ważna jest także odpowiednia ilość snu. Dla każdego będzie ona inna, ale najważniejsze jest, by zapewniała nam optymalny wypoczynek oraz regenerację organizmu po wysiłku fizycznym, oraz całym męczącym dniu. Zdrowy sen obniża poziom hormonu stresu – kortyzolu. Jeśli w naszych ciałach jest go zbyt dużo, to nasz metabolizm zwalnia i odkłada się tłuszcz. Śpijmy więc dla zdrowia oraz urody.


Dlaczego warto pić zieloną herbatę

Zalety i wady zielonej herbaty. Kiedy zachować ostrożność?

Zielona herbata znana jest na świecie od ponad 5000 lat. Jej smakiem zachwycali się już starożytni Chińczycy, a w średniowieczu powstawały traktaty opisujące jej zbawienne dla organizmu działania. Nie dziwi więc fakt, że także europejczycy po wielu latach zachwycania się innymi gatunkami herbat sięgają coraz częściej po zieloną herbatę. Szczególnie że nie brakuje badań oraz opinii świadczących o jej doskonałym działaniu prozdrowotnym. Jednak w obliczu wielu zalet, ten gatunek herbaty ma także swoje wady, o których warto wiedzieć.

Co znajdziesz w artykule?

Najważniejszy jest czas

Zasadniczo pod pojęciem „zielona herbata” kryje się wiele różnych odmian tego napoju. Różnią się one nie tylko wielkością i ogólnym wyglądem listków, ale także smakiem, zapachem, kolorem napoju oraz co ważne zawartością kofeiny. Wszystko zależy od pory dnia oraz pory roku, w której zbiera się liście, ale także od wieku samych liści, oraz sposobu, w jaki są zwijane. Najważniejsze w całym procesie przeróbki zielonej herbaty jest to, aby przerobić listki, zanim zaczną fermentować, czyli najpóźniej godzinę po ich zerwaniu. Zostają one wysuszone i podgrzane, aby nie dopuścić do fermentacji. To kluczowe, aby zachować maksymalną ilość składników mineralnych i cennych substancji, których w zielonej herbacie znajdziemy naprawdę sporo.

Co zawiera zielona herbata?

W zielonej herbacie znajdziemy rozbudowany zestaw polifenoli o złożonym działaniu oraz katechiny będące silnymi antyoksydantami. Inne zbawienne dla nas składniki tego napoju to:

  • alkaloidy,
  • aminokwasy,
  • garbniki,
  • lipidy,
  • teina,
  • witaminy A, B, C, E,
  • wapń,
  • cynk,
  • potas,
  • miedź,
  • fluor,
  • mangan.

Odpowiednie parzenie zielonej herbaty

Parzenie zielonej herbaty można z powodzeniem potraktować jak jeden z małych codziennych rytuałów, ponieważ aby uzyskać idealny napar powinniśmy przestrzegać kilku ważnych kwestii. Dzbanuszek, w którym chcemy zaparzyć herbatę, należy wcześniej ogrzać wrzątkiem i wytrzeć do sucha. Bardzo ważna jest odpowiednia temperatura wody do parzenia zielonej herbaty. Zależnie od gatunku będzie ona wynosić pomiędzy 60 a 90 stopni Celsjusza.

Najlepiej zapytać sprzedawcę o to, jak ciepłej wody użyć dla konkretnego gatunku herbaty, jaki kupujemy. Robiąc zakupy, wybierajmy raczej herbaty liściaste, unikajmy tych z torebek. Pamiętajmy także, że mocno rozdrobione herbaty będziemy parzyć zaledwie moment, a te o dużych liściach znacznie dłużej. Ważna jest także twardość wody, jaką dysponujemy. Im twardsza woda tym parzenie powinno być dłuższe.

No tak, tylko pojawia się stałe w tej sytuacji pytanie: skąd mam wiedzieć, kiedy woda jest odpowiednio ciepła? Jak to sprawdzić? Możemy to zrobić dwiema metodami. Najprościej będzie użyć odpowiedniego termometru. Jednak trzeba go jeszcze mieć. Możemy także oprzeć się na założeniu, że w temperaturze pokojowej wrząca woda ochładza się tak, że po 3-4 minutach ma 90 stopni Celsjusza a po 12-14 minutach osiąga 75 stopni Celsjusza.

Różne parzenie = różne działanie

Jeśli zieloną herbatę parzymy krótko tzn. około 3 minut, to otrzymujemy napar, który nas pobudzi. Dzieje się tak, ponieważ teina nie ma czasu związać się z garbnikami. Jeśli zaś wydłużymy parzenie, to herbata nas zrelaksuje i uspokoi. Jeśli zieloną herbatą zastępujesz kawę i zależy Ci na wysokiej zawartości kofeiny w naparze, to parzymy ją w temperaturze 60 stopni Celsjusza przez dwie minuty, a przy kolejnych parzeniach wydłużamy czas o minutę. Jeśli zaś zależy Ci najbardziej na drogocennych flawonoidach, to parzymy ją tylko raz i to przez dziesięć minut.

Co ciekawe zieloną herbatę możemy parzyć nawet trzykrotnie. I za każdym razem otrzymamy napar, który będzie smakował inaczej i miał inne właściwości. Pierwszy będzie delikatny i pobudzający. Drugi będzie bardziej intensywny oraz znacznie smaczniejszy i podziała na nas relaksująco. Pewnie dlatego znawcy tematu znacznie bardziej go sobie cenią. Idealnie zaparzone zielona herbata będzie miała delikatny aromat i będzie pozbawiona goryczy.

Zalety zielonej herbaty

Ułatwia odchudzanie i przyspiesza przemianę materii

Ten rodzaj herbaty ma właściwości, które sprzyjają utracie wagi. Zawarte w niej polifenole, katechiny, kofeina, witamina B oraz galusan epigalokatechiny (EGCG) skutecznie przyspieszają przemianę materii oraz znacząco zmniejszają nasz apetyt. EGCG dodatkowo zwiększa zużycie tłuszczów z pożywienia oraz hamuje ich wchłanianie. Ponadto przyspiesza trawienie, poprawia metabolizm naszej wątroby. Działa także moczopędnie, przez co ułatwia pozbywanie toksyn z organizmu.

Oczywiste jest, że samo picie tego naparu nas nie odchudzi – nie miejmy złudzeń – jednak stosowane jako element zrównoważonej diety wspartej aktywnością fizyczną może dać doskonałe rezultaty. Jeśli włączymy zieloną herbatę do procesu odchudzania, to poziom spalania tłuszczu może wzrosnąć nawet o 17%. Warto więc się nad tym poważnie zastanowić. Pamiętajmy jednak, żeby pić ją bez cukru, który mógłby zniweczyć nasze działania mające na celu zrzucenie zbędnych kilogramów. Możemy ewentualnie dodać do herbaty odrobinę świeżo wyciśniętego soku.

Przedłuża życie i zapobiega demencji

Badania prowadzone na całym świecie wskazują na związek spożywania zielonej herbaty z zabezpieczeniem przed demencją starczą oraz chorobą Alzheimera. Dzieje się tak dlatego, że polifenole zawarte w naparze wiążą się z toksycznymi składnikami tj. nadtlenek wodoru oraz beta-amyloidem, które przyczyniają się do występowania schorzeń wieku starczego. Polifenole następnie zostają wchłonięte i następuje ich rozkład, dzięki czemu także szkodliwe składniki zostają zneutralizowane.

Zwiększa odporność naszego organizmu

Zielona herbata wspomaga również działanie naszego układu immunologicznego, procesy obronne organizmu oraz chroni przed infekcjami, zmniejszając ryzyko zachorowania na grypę aż o 75%.

Poprawia wygląd skóry oraz opóźnia procesy starzenia

Nie bez powodu zielona herbata jest składnikiem wielu popularnych kosmetyków. To prawdziwy eliksir młodości płynący wprost z natury. Bogata w różnego rodzaju oksydanty pozwala opóźnić procesy starzenia i co za tym idzie zachować młodą i piękną skórę pozbawioną zmarszczek i nieatrakcyjnych przebarwień. Ponadto zielona herbata ma właściwości antybakteryjne, które sprawiają, że jest często używana w kosmetykach przeciwtrądzikowych.

Poprawia wydajność i sprawność umysłową

Napar z zielonej herbaty parzony do 3 minut pobudzi nasz organizm i doda mu energii skuteczniej niż filiżanka kawy. Poza tym poprawi on znacząco nasze zdolności uczenia się, koncentracji oraz kojarzenia faktów. Warto pamiętać, że herbata parzona dłużej odpręży nas i wyciszy.

Znacząco zmniejsza ryzyko wystąpienia nowotworów

Zawarte w zielonej herbacie przeciwutleniacze mają za zadanie chronić nasze DNA przed szkodliwym wpływem różnorodnych substancji uznawanych za rakotwórcze. Mają także ogromny wpływ na usuwanie z naszego ciała wolnych rodników, których nagromadzenie prowadzi do powstawania zmian nowotworowych. Chronią ponadto przed nadmiernym utlenianiem naszych komórek. Warto pamiętać, że także inne składniki zielonej herbaty zapobiegają rozwojowi nowotworów, są nimi np. witaminy C, E, K, B, flawony, flawonoidy, jony glinu, potasu oraz fluoru. Dzięki piciu tego naparu (szczególnie tego z drugiego parzenia) możemy nie tylko zapobiec wystąpieniu nowotworów krwi, płuc, piersi, prostaty, skóry, żołądka, jelita grubego, trzustki, ale także zahamować rozwój komórek nowotworowych.

Wspomaga układ krążenia

Zielona herbata jest bardzo cenionym specyfikiem w profilaktyce chorób związanych z układem krążenia. Ma właściwości, które przeciwdziałają odkładaniu się złogów w ścianach naczyń krwionośnych, co znacznie zwiększa ich przepuszczalność. Ponadto zapobiega tworzeniu się skrzepów w żyłach poprzez zmniejszenie lepkości płytek krwi. Dzięki temu obniża ryzyko wystąpienia zawału serca, udaru mózgu czy choroby wieńcowej.

Chroni przed skokami cukru

Herbata tego typu jest polecana chorym na cukrzycę, ponieważ skutecznie chroni ich przed nagłymi skokami cukru we krwi.

Zapobiega zapaleniom dziąseł oraz paradontozie

Duża zawartość fluoru sprawia, że zielona herbata ma właściwości przeciwpróchnicze. Dodatkowo neutralizuje bakterie w naszej jamie ustnej i zapobiega nieświeżemu oddechowi.

zielona herbata właściwości

Wady zielonej herbaty

Negatywnie wpływa na rozwój płodu oraz na noworodki w czasie karmienia piersią.

Istnieją dwie skrajne opinie na temat tego, czy kobiety będące w ciąży oraz karmiące piersią powinny w ogóle spożywać napar z zielonej herbaty. Pierwsza z nich mówi, że mogą go pić, jednak nie przekraczając dwóch filiżanek dziennie. Druga zaś zupełnie odradza jej picie w ciąży. Dzieje się tak dlatego, iż zielona herbata zawiera dużą ilość kofeiny, której nadmierne spożywanie może powodować poronienia. Badania pokazują także, że związki zawarte w tym typie herbaty mogą sprawić, że przewód tętniczy w sercu płodu zamknie się przedwcześnie, co może mieć negatywne konsekwencje dla jego rozwoju.

Spowalnia wchłanianie żelaza, co może prowadzić do anemii

Badania pokazują, że zielona herbata sprawia, iż żelazo, jakie nasz organizm pozyskuje z pożywienia, nie wchłania się prawidłowo, co może w konsekwencji prowadzić do anemii. Żelazo jest niezbędne, aby nasze ciało działało prawidłowo, jest to szczególnie ważne dla kobiet. Dlatego też, jeśli lubimy zieloną herbatę, a nie chcemy narazić się na jej szkodliwe interakcje z żelazem, to nie popijajmy nią posiłków, tylko pijmy napar pomiędzy nimi.

Przyczynia się do powstawania osteoporozy

Zielona herbata niestety wypłukuje drogocenne wapno z naszego organizmu, co może doprowadzić do wystąpienia u nas niebezpiecznej osteoporozy. Dotyczy to szczególnie osób starszych podatnych na tę chorobę, ale nie tylko.

Podrażnia żołądek

Nie należy pić tej herbaty na pusty żołądek. Taniny w niej zawarte na czczo podrażnią go i sprawią, że zwiększy się produkcja soków trawiennych. A stąd już prosta droga do zgagi, zaparć, nudności oraz wymiotów. Najrozsądniej wypić pierwszą filiżankę zielonej herbaty po śniadaniu. Jeśli mamy refluks żołądkowy to spożywajmy tę herbatę z największą rozwagą. Pamiętajmy, że refluks może być także powodem uciążliwego chrapania.

Tworzy trudny do usunięcia osad nazębny

Dentyści zwracają uwagę na fakt, iż nadmierne spożywanie zielonej herbaty tworzy na zębach osad podobny do tego, jaki zostawiają kawa oraz papierosy i jest on bardzo trudny do usunięcia.

Wchodzi w reakcje z lekami

Jeśli przyjmujemy leki pobudzające nasz układ nerwowy, to ich połączenie z zieloną herbatą może być niebezpieczne. Dzięki dużej zawartości kofeiny nasz organizm dostanie dodatkowego „kopa” i będzie działał na zwiększonych obrotach, co może się skończyć bólem i zawrotami głowy, podwyższeniem ciśnienia krwi czy kołataniem serca.

Nadmiar kofeiny wpływa niekorzystnie na organizm

Każda wypita kawa czy herbata zwiększa nasze spożycie kofeiny, a to nie pozostaje bez wpływu na nasz organizm. Zwracajmy więc baczną uwagę, na to ile jej przyjmujemy każdego dnia, jeśli nie chcemy się narazić na poniższe skutki uboczne:

  • bezsenność,
  • zirytowanie i poddenerwowanie,
  • zawroty i chroniczne bóle głowy,
  • nudności, biegunka oraz wymioty,
  • uczucie nieprzyjemnego „dzwonienia w uszach”.

Ile zielonej herbaty można bezpieczne pić?

Naukowcy zalecają nie więcej jak 2-3 kubki dziennie jako bezpieczną dawkę. Jednak należy pamiętać, że w dużej mierze będzie to kwestia indywidualna, wynikająca z naszej podatności na działanie herbaty, stanu zdrowia, leków, które zażywamy i sytuacji życiowej, w jakiej jesteśmy (np. ciąża). Jak w przypadku wszystkiego tak i tutaj podejdźmy do sprawy rozsądnie, aby zielona herbata nam służyła, zamiast szkodzić.

Przeczytaj także, jaki wpływ na metabolizm ma zegar biologiczny.


Jakie są objawy zakwaszenia organizmu?

Jakie są objawy zakwaszenia organizmu?

Człowiek rodzi się zdrowy. Wszystkie choroby przychodzą do niego przez usta, z pożywieniem.

Hipokrates

Nie jest tajemnicą, że jesteśmy tym, co jemy. Tak, więc jeśli będziemy jeść zdrowo, będziemy zdrowi. A kiedy na naszym talerzu będą lądować śmieci, to w naszych wnętrzach też zagości śmietnik pod postacią chorób. Niby banał, niby każdy to wie, ale gdyby tak zrobić mały rachunek sumienia i rozliczyć się samym ze sobą. Jak często odpuszczamy sobie zdrową dietę na rzecz śmieciowego, zbyt przetworzonego, zbyt słonego, zbyt słodkiego jedzenia? Bo tak szybciej, bo łatwiej, bo przecież od jednego razu nic się nam zaraz nie stanie. Od jednego pewnie nie, ale od jednego to się zaczyna, a później przyzwyczajamy się do tej wygody, a nasz organizm cierpi. Najgorsze jest jednak to, kiedy wydaje się nam, że odżywiamy się zdrowo, a w istocie wcale tak nie jest.

Każdego dnia, każdej godziny, minuty oraz sekundy w naszych organizmach zachodzą miliony zaawansowanych procesów chemicznych. Aby wszystko odbywało się poprawnie, niezbędne jest zachowanie równowagi kwasowo-zasadowej. Każde zawirowanie w równowadze chemicznej, kiedy to spożyjemy czegoś za dużo lub dostarczymy za mało, będzie miało swoje naturalne konsekwencje.

Odczynnik pH oraz jego normy

PH naszej krwi oraz całego środowiska, w jakim przebywają wszystkie komórki naszego ciała, powinno być lekko zasadowe, inaczej mówiąc alkaliczne. Jeśli ten współczynnik jest na odpowiednim poziomie, to inne wskaźniki odpowiadające za prawidłowy przebieg procesów w naszym organizmie, automatycznie się wyregulują do odpowiednich pozycji. Jeśli zaś pH spadnie poniżej normy, to pojawia się zakwaszenie wraz z jego konsekwencjami.

Skala pH zawiera się zasadniczo w przedziale od 0 do 14. Przy czym jako wartość neutralną naukowcy przyjęli 7. Wszystko, co znajduje się, powyżej siedmiu oznacza, że w naszym organizmie mamy środowisko mniej lub bardziej zasadowe (zależnie od miejsca naszych wyników na skali). Wyniki poniżej siedmiu sugerują, że mamy do czynienia z kwasowością.

Krew

Krew, która nieustannie krąży w naszych ciałach, jest podstawowym płynem, który zasila każdą, nawet najmniejszą komórkę w składniki odżywcze. Krew ma odczyn zasadowy. Prawidłowe pH krwi wynosi od 7,35 do 7,45. Już naprawdę niewielkie odchylenia od tych norm świadczą o zbyt wysokim poziomie zasadowym lub zakwaszeniu organizmu. Także nasza limfa oraz przestrzenie międzykomórkowe mają zasadowe pH.

Nasze organizmy przez tysiące lat wykształciły sobie mechanizmy buforowe, które sprawiają, że nawet po zjedzeniu zakwaszającego pokarmu utrzymamy właściwy poziom pH naszej krwi. W tym skomplikowanym procesie buforowania biorą udział min przewód pokarmowy, płuca, wątroba, nerki oraz nasza skóra. Wszystkim rzecz jasna zawiaduje nasz niezawodny mózg. Jednak mechanizmy buforowe nie są wieczne, z czasem ich działanie ulega wyczerpaniu, szczególnie kiedy jemy zakwaszające jedzenie praktycznie bez ustanku. W takiej sytuacji dochodzi do zakwaszenia naszego organizmu i chorób przewlekłych.

Aby do takiej sytuacji nie dopuścić, musimy każdego dnia dostarczać organizmowi wraz z pokarmem wapnia, potasu, sodu oraz magnezu, czyli minerałów zasadowych, dzięki którym nasze pH krwi będzie odpowiednio zasadowe.

Jak to działa?

Kiedy jemy zakwaszające pokarmy, nasz organizm stara się nadal zachować równowagę kwasowo-zasadową. W tym celu uwalnia minerały zasadowe. Jeśli dostarczyliśmy ich z pożywieniem to doskonale. Jeśli jednak tak się nie stało, to nasze ciało musi je wziąć z zapasów tkankowych. Kiedy więc zdarzy się to raz, to nie będzie tragedii. Szczególnie, gdy dbamy o regularne uzupełnianie zapasów odpowiednią dietą. Jednak kiedy dzieje się tak notorycznie to zapasy się wreszcie skończą. A przez to komórki naszego ciała ulegną stopniowemu wyjałowieniu.

Objawy zakwaszenia organizmu

I w tym miejscu pojawiają się pierwsze problemy. W zakwaszonym organizmie masowo rozmnażają się drożdże oraz wszelkiego rodzaju bakterie, ponieważ układ immunologiczny nie działa prawidłowo. Patogeny uwielbiają kwasowe środowisko i same produkują go jeszcze więcej, co może prowadzić do poważnych chorób i dysfunkcji organizmu. Tkanki nie są już tak odporne na urazy oraz choroby. Objawów zakwaszenia może być wiele i mogą one w konsekwencji prowadzić do wielu poważnych schorzeń. Przytoczmy w tym miejscu kilkanaście podstawowych objawów:

  • postępujący brak energii,
  • stan chronicznego zmęczenia,
  • epizody depresyjne,
  • nadmierna nerwowość oraz drażliwość,
  • sucha, podrażniona skóra szczególnie w miejscach, gdzie najbardziej się poci,
  • słabe, rozdwajające się paznokcie,
  • cienkie, matowe, wypadające włosy,
  • osteoporoza, czyli zmniejszenie masy kości i związane z nią złamania,
  • nawracające zapalenia dziąseł,
  • nadżerki na błonach śluzowych,
  • chroniczne biegunki,
  • zapalenie jelit,
  • pieczenie odbytu oraz dróg moczowych,
  • nienaturalnie przedłużający się katar niespowodowany alergią,
  • pękanie kącików ust popularnie nazywane zajadami,
  • bolesne skurcze łydek,
  • migrujące bóle stawowe oraz zwichnięcia stawów,
  • reumatyzm,
  • sztywnienie szyi,
  • arteryzm,
  • zapalenia ścięgien.

Co ciekawe sytuacja w drugą stronę, kiedy organizm ma zbyt zasadowe środowisko, występuje niezwykle rzadko, a jeszcze rzadziej występuje na skutek spożywania produktów zasadowych. Najczęściej wystąpienie zasadowicy wiąże się z długotrwałymi biegunkami i wymiotami, zatruciem salicylanami oraz chorobami mającymi swoje podłoże w gospodarce hormonalnej.

Dwie grupy przyczyn zakwaszenia

Zasadniczo na zakwaszenie naszego organizmu mamy wpływ pod dwoma względami. Po pierwsze i jak najbardziej oczywiste poprzez naszą dietę. Po drugie zaś wpływ na zakwaszenie ma styl naszego życia. Szybkie tempo, w jakim żyjemy, wszechobecny stres, cukrzyca, schorzenia wątroby, otyłość zdecydowanie przyczyniają się do tego, że pH naszej krwi zmierza w kierunku zakwaszenia.

Jakie produkty powinniśmy ograniczyć?

Eliminowanie to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie, aby uniknąć nieprzyjemnych skutków, z jakimi wiąże się zakwaszenie organizmu. To wydaje się aż zbyt proste, aby wyeliminowanie poniższych produktów ze swojej diety mogło dać nam, tak spektakularne efekty, a jednak tak jest.

Beata Sokołowska w swojej książce „Alkaliczny tryb życia. Jak dzięki prostym zmianom w życiu zachować dobry stan zdrowia i równowagę” poleca prosty eksperyment, by przez zaledwie dwa tygodnie wyeliminować z naszego menu poniższe produkty i po prostu sprawdzić co się stanie. Dwa tygodnie, niby niewiele, ale może dać wymierne efekty i zmobilizować nas do dalszych zmian.

Co więc powinniśmy z naszej diety usunąć, by poprawiła się nam cera, zniknęły problemy z niestrawnością i zgagą, żebyśmy mieli lepszy nastrój i byli mniej ospali? Większość z poniższej listy zajmują produkty kupne, które niestety najczęściej są pełne chemii oraz sztucznych polepszaczy. I choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest na niej absolutnie wszystko, to nie jest to prawda. Jeśli nie chcesz samemu przebierać produktów sprawdź jak powinna wyglądać dieta lekkostrawna.

Nie chodzi także o to, aby popadać w przesadę i na imprezie rodzinnej odmawiać sobie tortu. Nasz organizm jak pisaliśmy wyżej, doskonale sobie z tym poradzi. Nie poradzi sobie jednak z nadmiarem i dużą częstotliwością. Pamiętajmy o tym. Chodzi o to, by zmienić swoje nawyki żywieniowe na zdrowsze. A czasem pozwolić sobie na niewielkie odstępstwa. Zresztą, kiedy zobaczymy pierwsze efekty zmian, w naszym organizmie i funkcjonowaniu zdecydowanie zapragniemy ich więcej i wtedy zmiana przyjdzie nam naturalnie. Bo przecież nikt nie chce czuć się źle i być chory.

Eliminujemy zatem najlepiej od zaraz (zanim najdą nas wątpliwości że może nie warto):

  • biały chleb, kupne ciastka oraz ciasta,
  • cukier, słodziki, dżemy, cukierki, czekolady, czekoladowe kremy,
  • serki topione oraz homogenizowane,
  • wszelkie wyroby mlecze zawierające niepotrzebne sztuczne dodatki które udają dodatki prawdziwe jak np. jogurty owocowe bez owoców,
  • dania gotowe, konserwy, zupy instant,
  • gotowe sproszkowane sosy,
  • gotowe dania fast food,
  • produkty light,
  • mięso i wędliny z produkcji przemysłowej,
  • margaryny, miksy masła, tłuszcze do smażenia – zawierające tłuszcz utwardzony,
  • rafinowane oleje roślinne,
  • rafinowana biała sól,
  • słodzone napoje gazowane oraz napoje energetyczne,
  • słone przekąski,
  • wysoko przetworzone oraz wysoko słodzone płatki śniadaniowe, musli oraz crunchy,
  • gotowe mieszanki przypraw typu Kucharek, Vegeta itp.,
  • kostki rosołowe,
  • produkty mające w swoim składzie bardzo długą listę skomplikowanych składników których nie znamy.

Co więc powinniśmy jeść?

Usunęliśmy z naszej kuchni wszystko, co przetworzone i co teraz. Co włączyć do swojej diety, aby jak najszybciej odczuć zmiany? Możliwości są naprawdę ogromne. Poniższa lista pomoże nam w tworzeniu nowych, zdrowych nawyków żywieniowych dla optymalnego pH w naszych organizmach.

Jedzmy więc na zdrowie:

botwinę, brokuły, jarmuż, kalafior, ogórki, szpinak, bakłażan, buraki, cebulę, cykorię, kalarepę, kapusty różnych odmian, marchew, paprykę, pomidory, rukolę, rzepę, rzodkiewkę, seler naciowy, szczaw, szczypiorek, bób, brukiew, brukselkę, chrzan, cukinię, różne odmiany dyni, groszek zielony oraz cukrowy, kabaczki, karczochy, por, roszponkę, rzeżuchę, słodkie ziemniaki, szparagi, kolby kukurydzy, młode ziemniaki, korzeń pietruszki, korzeń selera, nasiona dyni oraz sezamu, migdały, nasiona lnu, nasiona słonecznika, różnego rodzaju kiełki, awokado, cytryny, limonki, niedojrzałe banany, granat, grejpfrut, rabarbar, wiśnie, arbuzy, czereśnie, melon, nektarynki, czerwone porzeczki, daktyle, jabłka, gruszki, śliwki, świeże przyprawy oraz zioła, komosę ryżową, amarantus, kaszę gryczaną i orkiszową, soczewicę, ciecierzycę, różne rodzaje fasoli, kamut, kasza jaglana, kuskus, makaron gryczany, owies, płatki owsiane, soję, zdrowe oleje, kiszonki, napoje z roślin, warzyw oraz owoców, świeże soki, mleko kozie oraz mleka roślinne, tofu, pasta tahini, jogurt naturalny o dobrym składzie, prawdziwe masło, maślanka i kefir, herbaty ziołowe, yerba mate.

Ta lista wygląda naprawdę imponująco, zdrowe odżywianie z jej pomocą będzie proste do wdrożenia, ponieważ liczba możliwych połączeń smaków oraz aromatów jest praktycznie nieskończona. Warto zatem spróbować już dzisiaj wejść na drogę do zdrowego życia, bez zakwaszenia.

Przeczytaj również, jakie właściwości ma zielona herbata.


Jak się odżywiać, by mieć dobry nastrój?

Jak się odżywiać, by mieć dobry nastrój?

Są dni, kiedy wstajemy w doskonałym nastroju i czujemy, że wszystko nam się uda, ale są też takie dni, gdy od samego rana jesteśmy rozdrażnieni i byle głupstwo urasta do rangi ogromnego problemu. Dlaczego tak się dzieje i z czego to wynika?

Serotonina

To, jaki mamy nastrój, zależy w głównej mierze od tego, jaki poziom serotoniny zwanej hormonem szczęścia mamy w naszym mózgu. To ona bezpośrednio odpowiada za nasze samopoczucie oraz wytrzymałość na ból. Kiedy mózg produkuje jej odpowiednie ilości, jesteśmy radośni i szczęśliwi, jeśli zaś produkuje jej za mało, popadamy w przygnębienie, jesteśmy niespokojni i apatyczni. Dlatego też powinniśmy zadbać o to, aby w naszym codziennym jadłospisie znalazły się pokarmy bogate w węglowodany złożone, które w czasie trawienia stopniowo podnoszą poziom cukru we krwi. Dzięki temu nasz mózg otrzymuje stałe dawki pożywienia, a my czujemy się dobrze. Jedzmy więc warzywa, ciemny ryż, kasze oraz makarony z pszenicy durum, pełnoziarniste pieczywo, musli, płatki zbożowe oraz ziemniaki. Możemy wzbogacić dietę także o produkty bogate w białko np. mleko, jogurty oraz mięso drobiowe. Zawarty w nich tryptofan także pobudza produkcję serotoniny.

Co jeść żeby mieć dobry nastrój?

Witaminy z grupy B

Aby nasz układ nerwowy działał, jak należy, trzeba zadbać o to, aby w diecie dostarczać organizmowi odpowiedniej ilości witamin z grupy B, które łagodzą napięcia, dodają nam energii na co dzień oraz mają swój wkład w syntezę serotoniny. Znajdziemy je w drożdżach, ciemnym pieczywie, rybach, zielonych warzywach, kaszach i kiełkach.

Magnez

Spożywanie produktów bogatych w magnez nie tylko uchroni nas przed niezwykle bolesnymi skurczami mięśni, które występują szczególnie nocą. Magnez jest niezbędny, aby uniknąć wahań nastroju oraz ogólnej nerwowości. Bogatymi źródłami magnezu są produkty zbożowe, nasiona i pestki, orzechy oraz warzywa zielone.

Wapń

Wapń jest doskonałym regulatorem pracy naszych nerwów. Ponadto znacząco wpływa na poziom żeńskich hormonów. Dzięki niemu kobiety mają lepszy nastrój. Tutaj sprawa jest prosta, bo najlepszym źródłem wapnia jest mleko oraz wszelkie przetwory z niego wykonane.

Przyprawy

Nie każdy ma świadomość, że także używanie określonych przypraw może wpływać na poprawę naszego nastroju. Cynamon, kardamon, goździki, gałka muszkatołowa oraz imbir doskonale dotlenią nasz mózg i wprawią nas w doskonały nastrój swoimi pięknymi zapachami. Warto także od czasu do czasu użyć ostrzejszych przypraw takich jak ostre odmiany papryk, tabasco czy chilli, które zawierają kapsalicynę pobudzającą wytwarzanie endorfin. Szczęśliwsi dzięki przyprawom? Dlaczego nie!

Czego powinniśmy unikać?

Humoru nie poprawi nam zajadanie się słodyczami, choć wydaje się, że jest zupełnie inaczej. Ich działanie rozweselające jest bardzo krótkotrwałe. Osoby, które jedzą dużo słodyczy, mogą po pierwszej euforii poczuć złość, rozdrażnienie oraz zdenerwowanie, czyli osiągną efekt odwrotny od zamierzonego. Także fast foody nie spełnią się w roli poprawiacza nastroju. Lepiej sięgnąć po zdrową przekąskę, która dodatkowo poprawi nam nastrój.

Szybka pomoc

Jeśli czujemy, że nasz nastrój się pogarsza, możemy sięgnąć po jeden z produktów, które skutecznie nam go poprawią, nie będąc jednocześnie zabójstwem dla naszego zdrowia i smukłej sylwetki. Do takich produktów należą np. banan, awokado, owoce cytrusowe, czerwone porzeczki, kiszona kapusta, gorzka czekolada (min 70% kakao), migdały, orzechy, mleczko pszczele, surowy szpinak, mleko, herbatniki z mąki razowej.

Przeczytaj także jakie właściwości posiada dynia.


Ścieżki i trasy rowerowe w Warszawie i okolicach

Ścieżki i trasy rowerowe w Warszawie i okolicach

Stolica posiada dobrze rozwiniętą infrastrukturę rowerową. Właściciele jednośladów mogą korzystać z ponad 450 kilometrów dróg, szlaków oraz ścieżek rowerowych przygotowanych specjalnie dla nich. Najwięcej wśród nich jest dróg dla rowerów (około 360 km), ponadto znajdziemy ciągi dla rowerów oraz pieszych (około 50 km) oraz kontrapasy rowerowe (około 34 km). Na bieżąco są podejmowane kolejne inicjatywy Urzędu Miasta Warszawy, których celem jest zapewnienie rowerzystom jak największej ilości tras rowerowych oraz zwiększenie bezpieczeństwa.

Od roku 2012 miasto posiada także oficjalnego pełnomocnika ds. rowerów. Dzięki jego staraniom między innymi od 2014 roku ścieżki rowerowe w Warszawie są odśnieżane.

Historia dróg rowerowych w Warszawie

Źródła historyczne podają, że pierwsze ścieżki rowerowe pojawiły się w stolicy w okresie międzywojennym. Niestety żadna ze stworzonych wtedy tras nie zachowała się do dzisiaj. Później w czasach powojennych zupełnie pominięto ten temat. Rozbudowa infrastruktury rowerowej w Warszawie nastąpiła dopiero w latach 90. ubiegłego stulecia.

Czasy współczesne

Obecnie najbardziej rozbudowane ścieżki rowerowe można znaleźć w okolicach nowo budowanych osiedli w szczególności w takich dzielnicach jak Tarchomin, Bródno, Ursynów czy Gocław. Od kilku lat każda większa inwestycja w stolicy jest budowana także z zamysłem biegnącej w okolicy trasy rowerowej. Takim sposobem mamy ścieżki rowerowe przy Wale Miedzeszyńskim, Trasie Siekierkowskiej, Trasie Górczewskiej czy Trasie Armii Krajowej.

Ścieżki rowerowe w Warszawie: gdzie jeździć?

Szlak Wisły jest najbardziej znaną trasą rowerową w Warszawie. Ma on około 37 kilometrów. Startuje z Młocin, biegnie wzdłuż Wisły oraz skarpy wiślanej dalej przez Bielany, Żoliborz, Śródmieście, Mokotów oraz Wilanów. Swoją metę ma w Powsińskim Parku Kultury. Alternatywą dla Szlaku Wisły jest Podskarpowa Ścieżka Rowerowa.

Szlak Bitew Warszawskich to szlak o długości około 33 kilometrów. Biegnie w okolicy miejsc, w których odbyły się ważne dla stolicy bitwy. Zaczyna się na Agrykoli i biegnie wzdłuż Kanału Gocławskiego i Trasy Siekierkowskiej, przez rezerwat leśny i Ząbki aż do Radzymina.

Inne znane drogi rowerowe w Warszawie:

  • Słoneczny;
  • Obwodowy;
  • Żerań – Nieporęt;
  • Praga Południe – Ursynów;
  • Śródmieście – Ursynów.

Więcej tras znajdziesz na mojrower.pl

Warto także korzystać ze ścieżek rowerowych umiejscowionych w dzielnicach Warszawy. Znajdziemy je w Śródmieściu oraz w praktycznie każdej części miasta na Bemowie, Białołęce, Bielanach, Mokotowie, Ochocie, Pradze Południe, Pradze Północ, Rembertowie, Targówku, Ursusie, Ursynowie, Wawrze, Wesołej, Wilanowie, Włochach, Woli oraz Żoliborzu.

Mapa ścieżek rowerowych w Warszawie

Cała mapa:

Mapa ścieżki rowerowe - Warszawa

Rowerowe strony dla Warszawy

Bieżące informacje z rowerowego życia stolicy znajdziemy na rowery.um.warszawa.pl, a najbardziej aktualna mapa rowerowa z całą rowerową infrastrukturą znajduje się pod adresem Mapa rowerowa , jest ona na bieżąco aktualizowana przez Biuro Geodezji i Kartografii Urzędu m. st. Warszawy oraz serwis stojaki.waw.pl. Prócz oficjalnych tras rowerowych znajdziemy na niej także wypożyczalnie rowerów, stojaki oraz serwisy oferujące pomoc techniczną. A informacji o imprezach rowerowych warto szukać na stronie Warszawskiej Masy Krytycznej pod adresem www.masa.waw.pl. Największą sieć wypożyczalni rowerowych w Warszawie to Veturilo.

Sprawdź także, co jeść na zakwasy, które mogą przytrafić się po wysiłku!


Czym grozi nadmierne spożywanie cukru?

Czym grozi nadmierne spożywanie cukru?

Większość z nas na dźwięk słowa „cukier” widzi krystalicznie biały proszek, który każdego dnia możemy nabyć w sklepie w postaci kilogramowych paczek. To cukier rafinowany. Ot i wszystko, nic szczególnego. Słodzimy nim wszystko, co mamy potrzebę posłodzić od codziennej kawy czy herbaty na domowych wypiekach i deserach kończąc.

Jednak istnieją jeszcze inne odmiany cukrów, które stosowane są na wielką skalę w przemyśle spożywczym. Należą do nich cukier przemysłowy produkowany najczęściej z trzciny cukrowej lub buraków cukrowych oraz glukoza czy fruktoza. Niestety każdy wytworzony przemysłowo cukier niezależnie od rodzaju nie zawiera nic ponad puste kalorie, żadnych minerałów ani witamin. Z racji tego, że cukry należą do grupy węglowodanów, służą nam tylko jako szybka energia.

Naprawdę lepiej szukać węglowodanów w innych produktach pochodzenia roślinnego np. zbożach, owocach, warzywach, orzechach czy różnego rodzaju produktach mlecznych. Będzie zdrowiej, a zarazem smaczniej i dużo bardziej różnorodnie. Warto wiedzieć, czym grozi wysoki poziom cukru oraz jak wygląda dieta bez fruktozy.

Dlaczego tak uwielbiamy węglowodany?

Ponieważ szybko możemy z zawartej w nich glukozy pozyskiwać energię. Jak to się odbywa? Organizm przechwytuje glukozę i spala ją natychmiast do wody i dwutlenku węgla. Tak powstaje energia, którą każdego dnia potrzebujemy, czyli adenozyno-5'-trifosforan, czyli mówiąc krócej ATP. Podtrzymuje on przy życiu praktycznie każdą z komórek, jakie znajdują się w naszym ciele. Co prawda możemy w naszym organizmie wytworzyć ATP z tłuszczu oraz białka, ale wymaga to znacznie więcej czasu i zachodu niż w przypadku szybkiego stworzenia go z przyjmowanych węglowodanów. Ot taka droga na skróty. Pytanie tylko, czy zdrowa? Niekoniecznie.

Ile zjadamy cukru?

Martina Fontana w książce „Bez cukru. Wypisz się z klubu Anonimowych Cukroholików” dowodzi, że „przeciętny Europejczyk pochłania rocznie co najmniej 40 kilogramów cukru przemysłowego”. To ilość, która wydaje się na pierwszy rzut oka niewiarygodna, ponieważ to aż 40 standardowych paczek cukru. Jak sobie to wyobrazimy, to skóra cierpnie. A myśląc o Ameryce, powinniśmy dostawić do tego jeszcze kolejne dwadzieścia dwie kilogramowe paczki. 62 kilogramy to mniej więcej tyle ile waży przeciętna kobieta w naszym kraju. Niewiarygodne, a jednak.

Co ciekawe Fontana przytacza także statystyki, z których wynika, że tylko 15% z tej cukrowej góry zużywamy w naszych domach świadomie. Pozostałe 85% zjadamy w różnego typu produktach spożywczych, w których jego obecności najczęściej nawet nie jesteśmy świadomi. Do momentu, kiedy nie zerkniemy nieco wnikliwiej na etykietę. Możemy go znaleźć np. w napojach gazowanych bez alkoholu, słodyczach, dżemach, sokach, gotowych daniach do podgrzania, jogurtach oraz całej gamie innych produktów, które chętnie spożywamy każdego dnia. 34 kilogramy cukru zjadane kompletnie nieświadomie w każdym roku. To nie może pozostać bez echa dla naszych organizmów. I nie pozostaje a jakże.

Nadmierne spożywanie cukru: niepokojące objawy

Bądźmy ze sobą szczerzy, szanse na pozostanie w pełni zdrowymi, jeśli spożywamy duże ilości cukru, są raczej niewielkie. Pytanie tylko do jakiej skali zniszczeń doprowadzimy, zanim nie zaczniemy się ograniczać. Niestety, nawet jeśli na zewnątrz wszystko wygląda niemal idealnie i nic nam nie dolega, to wewnątrz nasz może dziać się prawdziwa cukrowa rewolucja.

Osoby, które charakteryzuje nadmierne spożywanie cukru, są często ospałe, wiecznie zmęczone, wycieńczone, nawet jeśli nie zajmowały się ciężką fizyczną pracą. Do tego dochodzą wahania nastrojów, które najczęściej przypisujemy wszechobecnemu stresowi i szybkiemu tempu życia. Także częste przechodzenie drobnych infekcji oraz problemy za skórą powinny nas zaalarmować i skłonić do prostego badania krwi, które nawet wykonane prywatnie kosztuje w granicach 10 złotych.

Natomiast zwiększone pragnienie, większe ilości oddawanego moczu lub nagły spadek, lub wzrost wagi są alarmujące na, tyle że powinniśmy bez zwłoki udać się do lekarza pierwszego kontaktu, który zaleci nam komplet odpowiednich badań w kierunku profilaktyki cukrzycowej.

Normy cukru w organizmie

U osoby dorosłej poddającej się badaniu na czczo, czyli minimum 8 godzin od spożycia ostatniego posiłku norma poziomu cukru wynosi: 70 do 99 mg/dl (3,3-5,5 mmol/l). Jeśli zaś badania zostało przeprowadzone od półtorej do dwóch godzin od posiłku, to norma będzie odpowiednio wyższa nie więcej jednak niż 140 mg/dl (7,8 mmol/l).

Czym grozi wysoki cukier?

Wysoki poziom cukru we krwi może prowadzić do wielu groźnych chorób. Powikłania, jakie notuje się u osób charakteryzujących się nadmiernym spożywaniem cukru to:

  • znaczne pogorszenie widzenia,
  • podwyższenie ciśnienia,
  • problemy stomatologiczne,
  • uszkodzenia nerwów co skutkować może wiecznie zimnymi lub nie wrażliwymi stopami,
  • infekcje skórne oraz np. cienie pod oczami,
  • infekcje stref intymnych,
  • schorzenia układu krążenia oraz problemy z sercem,
  • uszkodzenia nerek,
  • trudne gojenie się ran oraz owrzodzenia skóry,
  • nadmierne wypadanie włosów,
  • ciężka miażdżyca kończyn dolnych,
  • zaburzenia erekcji u mężczyzn,
  • biegunki oraz notoryczne problemy z zaparciami,
  • uszkodzenia naczyń krwionośnych.

Jak widać arsenał schorzeń, w jakie możemy się wpędzić, spożywając duże ilości cukru bez opamiętania, jest ogromny i dotyczy praktycznie każdego miejsca w naszym ciele. Warto więc uczciwie przyjrzeć się swojej diecie jak najszybciej i dokonać koniecznych zmian oraz korekt.

Cukier a rak

Przeprowadzone w Meksyku badania wykazały, że dieta zawierająca duże ilości cukru zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi. Dodatkowo dokonano szokującego odkrycia, że komórki rakowe de facto żywią się cukrem. Nowe komórki rakowe na początku swojego życia czerpią energię z procesu spalania glukozy albo z jej fermentacji. Naukowcy z International Agency for Research on Cancer odkryli przy okazji nowy rodzaj fermentacji nazwany metabolizmem TKTL1. Komórki nowotworowe nie spalają zatem glukozy, tylko zamieniają ją w kwas mlekowy o wyjątkowo niskim odczynniku pH. Taka sytuacja sprawia, że blokowane jest prawidłowe działanie naszego układu odpornościowego i komórki rakowe mogą z powodzeniem się mnożyć i rozprzestrzeniać. Im więcej nowotwór wyprodukuje kwasu mlekowego pozyskanego z węglowodanów (a więc cukrów), tym istnieje większe prawdopodobieństwo pojawienia się przerzutów w innych częściach naszego ciała.

Warto rozważyć wprowadzenie diety bez cukru.

Korzyści płynące ze zmniejszenia spożycia cukru

Oprócz oczywistego poprawienia stanu naszego zdrowia i zmniejszenia zapadalności na ciężkie choroby ograniczenie spożycia cukru sprawi także że:

  • schudniemy,
  • poprawią się nasze zdolności koncentracji,
  • będziemy mieć piękną cerę i zdrowe zęby,
  • zmniejszy się nasza potrzeba jedzenie i napady wilczego głodu,
  • później się zestarzejemy,
  • będziemy mieć więcej energii do pracy oraz nauki,
  • poprawi się nam humor i ogólne samopoczucie,
  • przestaniemy być wiecznie senni oraz zmęczeni,
  • poprawi się nasza odporność na infekcje,
  • będziemy dużo bardziej odporni na codzienny stres, a co za tym idzie, unikniemy depresji,
  • unikniemy szkodliwych niedoborów witamin i składników mineralnych.

Jak obniżyć spożycie cukru w diecie?

Zasadniczo należy zmienić swoje nawyki żywieniowe i po prostu bardziej świadomie wybierać produkty naturalne jak najmniej przetworzone. Zrezygnowanie z gotowych pokarmów zawierających w swoim składzie całe góry cukru przemysłowego jest najlepszym rozwiązaniem. Jednak mało kto da radę zrezygnować, ze wszystkiego, co zawiera w sobie cukier. Kupujmy w takich sytuacjach świadomie. Czytajmy etykiety i wybierajmy te produkty, które cukru mają mniej.

Nie mamy co liczyć na to, że ktoś kiedyś zabroni używania cukru w przemyśle spożywczym jako wypełniacza, nośnika smaku czy dawcy kompletnie zbędnych kalorii. Jedyne co możemy zrobić to sami spróbować wyzwolić się z cukrowej obsesji w pełni świadomie, zanim narobimy sobie szkody.

Dowiedz się także, jakie właściwości posiada cukier kokosowy i jak cukier wpływa na pracę mózgu.


Budyń jaglany przepis: wegański i bezglutenowy

Budyń jaglany przepis: wegański i bezglutenowy

Przepis na wegański budyń jaglany

  • Przepis na 1-2 porcje
  • Czas przygotowania: 10 minut

Wegański budyń jaglany sposób przygotowania:

Składniki:

  • 5 łyżek kaszy jaglanej
  • 350ml mleka ryżowego
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
  • 1 łyżeczka oleju roślinnego
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • owoce do dekoracji

Przygotowanie:

Kaszę jaglaną prażymy na suchej patelni, następnie mielimy na mąkę.

Podgrzewamy szklankę mleka roślinnego z dodatkiem oleju. Do pozostałej części mleka dodajemy zmieloną kaszę jaglaną, pastę waniliową oraz syrop klonowy, mieszamy.

Do gorącego mleka wlewamy roztwór jaglany i gotujemy stale mieszając aż do zgęstnienia masy.

Gotowy budyń jaglany przekładamy do miseczki i dekorujemy ulubionymi owocami. Smacznego!

Polecamy sprawdzić inne przepisy na słodkie desery, takie jak deser z nasionami chia czy przepis na fit ciasteczka.


Potrawy sezonowe — sprawdź, na jakie zdrowe produkty należy polować w poszczególnych sezonach?

Potrawy sezonowe — sprawdź, na jakie zdrowe produkty należy polować w poszczególnych sezonach?

Natura nie bez powodu stworzyła cztery pory roku, a każdą z nich wyposażyła w inne zdrowe produkty roślinne. Warzywa i owoce powinniśmy jeść w ich naturalnym sezonie. Czyli inaczej mówiąc w czasie kiedy naturalnie dojrzewają. Warto też wybierać te, które rosną blisko nas, ponieważ wtedy mamy pewność, że nie zostały naszpikowane niezdrową chemią, która ma za zadanie przygotować je do wielodniowych transportów. Im krótszą drogę pokonują do nas, tym lepiej. Sezonowe owoce oraz warzywa są zdrowsze i znacznie smaczniejsze od tych, które są dostępne cały rok i wyhodowane w sztucznie stworzonych warunkach z pomocą chemicznych wspomagaczy.

Najlepsze te świeże

Starajmy się kupować jak najświeższe produkty roślinne i spożywać je w jak najmniej przetworzonej formie. Dlaczego? Ponieważ zawarte w nich witaminy są dość nietrwałe i znikają, jeśli będziemy przechowywać je zbyt długo lub poddawać długiej i skomplikowanej obróbce przed spożyciem. Zwracajmy także uwagę na to, by nie kupować sztuk przejrzałych, które nie nadają się do przechowywania i szybko ulegną zepsuciu.

Kupujesz sezonowo – oszczędzasz pieniądze

Kupowanie warzyw i owoców w sezonie jest znacznie bardziej ekonomiczne niż kupowanie ich przez cały rok. Produkty możesz przecież zamrozić, kiedy są w masowej sprzedaży i cieszyć się nimi w czasie kiedy nie ma ich na rynku, nie tracąc nic z ich wartości odżywczych. Warto też w sezonie robić przetwory, przeciery oraz kiszonki. Dzięki temu przez cały rok możesz jeść zdrowo, smacznie i ekonomicznie.

Wiosna

Stragany cieszą oczy dużą ilością kolorowych nowalijek. Nic tylko próbować. Jednak nie spieszmy się z tym zanadto. Często rozwój tych pierwszych warzyw jest sztucznie przyspieszany i przez to nie są one zdrowe. Kupujmy nowalijki tylko z pewnego źródła oraz wtedy kiedy już są w dużej ilości na ryneczkach i targach, da nam to większą pewność, że są naprawdę zdrowe.

Wiosenne warzywa oraz owoce:

  • botwina,
  • szczypiorek,
  • zielona sałata,
  • ogórki świeże,
  • zielony groszek,
  • kalarepa,
  • kalafior,
  • rzodkiewka,
  • szparagi,
  • agrest,
  • maliny,
  • czereśnie,
  • rabarbar,
  • jabłka,
  • truskawki (przełom wiosny i lata)

Lato

Daje nam niesamowitą obfitość świeżych warzyw i owoców, z której należy korzystać np. robiąc mrożonki oraz przetwory na zimę. Latem produkty roślinne są najsmaczniejsze, bo dojrzałe w pełnym słońcu. Jest to także doskonały okres na zmiany w sposobie żywienia oraz rozpoczęcie diet redukujących masę ciała.

Letnie owoce i warzywa:

  • bakłażan,
  • botwinka,
  • bób,
  • brokuły,
  • cebula dymka,
  • fasolka szparagowa,
  • kalafior,
  • pomidory,
  • kalarepka,
  • marchew,
  • papryka,
  • ogórek,
  • por,
  • rukola,
  • rzodkiewka,
  • arbuz,
  • brzoskwinie,
  • czarna i czerwona porzeczka,
  • jabłka,
  • jagody,
  • jeżyny,
  • maliny,
  • melon,
  • morele,
  • rabarbar.

Jesień

To czas zbiorów wielu bardzo cenionych warzyw oraz owoców, które będziemy potem przechowywać. To także czas na wszelkiego rodzaju warzywa dyniowate oraz grzyby.

Jesienne warzywa i owoce:

  • dynia,
  • patison,
  • kabaczek,
  • cukinia,
  • bakłażan,
  • papryka,
  • kalafior,
  • buraki,
  • szpinak,
  • brukselka,
  • jabłka,
  • gruszki,
  • śliwki,
  • żurawina,
  • jeżyny,
  • maliny,
  • winogrona,
  • grzyby.

Zima.

To czas, kiedy w naszym otoczeniu mamy najmniejszą ilość świeżych warzyw oraz owoców. Jednocześnie jest to okres, kiedy potrzebujemy energii, podniesienia odporności i witaminy C. Możemy oczywiście korzystać z warzyw oraz owoców, które są łatwe do przechowywania. Możemy też postawić na mrożonki. Mają one większą ilość wartości odżywczych niż te, które zimą są dostępne w sklepach. Jeśli latem zrobiliśmy przetwory, to właśnie teraz z nich skorzystamy. W okresie zimowym możemy urozmaicać swoją dietę w owoce i warzywa, które naturalnie nie rosną w naszym kraju takie jak owoce cytrusowe lub banany.

Owoce i warzywa polecane zimą:

  • brokuły,
  • brukselka,
  • buraki,
  • cykoria,
  • dynia,
  • fenkuł,
  • jarmuż,
  • marchew,
  • pasternak,
  • korzeń pietruszki,
  • por,
  • roszponka,
  • rzepa,
  • szpinak,
  • topinambur,
  • ananas,
  • banan,
  • cytryna,
  • daktyle,
  • gruszki,
  • jabłka,
  • kiwi,
  • klementynki,
  • mandarynki,
  • mango,
  • pomarańcze,
  • pomelo.

Zdrowe przez cały rok.

Na zakończenie należy także wspomnieć, że istnieje grupa warzyw oraz owoców, które można uznać za zdrowe przez cały rok. Dzieje się tak dlatego, że nie szkodzi im przechowywanie i długo zachowują swoje wartości odżywcze. Należą do nich:

  • ziemniaki,
  • marchew,
  • boćwina w odmianie mangold,
  • por,
  • korzeń pietruszki,
  • cebula,
  • seler,
  • fasola,
  • kapusta,
  • jabłka,
  • gruszki